Tour de France. Kawiarnia w trakcie, a lodowa wanna po treningu. Jak dzień wolny spędził Michał Kwiatkowski?

- Czuję się trochę jak podczas wyścigu - z przodu kolarze, z tyłu wóz serwisowy, ja na miejscu mechanika. Alessandro co jakiś czas daje znać kolarzom specjalnym sygnałem, żeby skręcili albo nie patrzyli na mapę w telefonach podczas jazdy. Szukamy kawiarni, bo kolarze mają obiecaną kawę w trakcie treningu, ale wskazówki miejscowych niewiele nam pomagają - Michał Szaflarski ze Sport.pl opisuje od kuchni dzień przerwy w Tour de France.

W poniedziałek kolarze finiszowali w miejscowości La Planche des Balles Filles we wschodniej Francji. Dziesiąty etap wygrał w wielkim stylu Włoch Vincenzo Nibali, który odzyskał żółtą koszulkę lidera. We wtorek peleton miał dzień wolny i kolarze odpoczywali w Besancon, skąd w środę startuje 11. etap do Oyonnax. Jak wygląda taki dzień przerwy w wyścigu zawodowej grupy Omega Pharma Quick Step, w której jeździ dwóch Polaków Michał Kwiatkowski i Michał Gołaś?

Autokar teamu, ciężarówki ze sprzętem, samochody kempingowe i osobowe z rowerami na bagażnikach przyjechały w poniedziałek wieczorem do hotelu Chateau de la Dame Blanche, oddalonego od Besancon o kilkanaście kilometrów.

Przyjeżdżamy do hotelu następnego dnia rano przed godziną 10. Akurat na śniadanie idzie Michał Gołaś, który mówi, że dopiero niedawno wstał. - Michał Kwiatkowski i Tony Martin byli tak wyczerpani po poniedziałkowym etapie, że ze zmęczenia nie mogli spać. Obydwaj obudzili się po 7 rano - zdradza Alessandro Tegner, rzecznik prasowy grupy OPQS. Dzień wcześniej Martin długo pomagał Polakowi na podjazdach, przez pewien czas ta dwójka nawet prowadziła, ale ostatecznie zostali wyprzedzeni przed metą przez innych kolarzy.

Kwiatkowski i Gołaś kończą śniadanie i idą się przebrać na... trening. Dzień wolny od wyścigu wcale nie oznacza wolnego od jazdy na rowerze. Idziemy na parking, gdzie stoi ciężarówka ze sprzętem i przenośny warsztat kolarski. W cieniu pojazdu Tony Martin kręci kolejne kilometry na trenażerze i rozmawia z kimś przez słuchawki po niemiecku. Nie wygląda na wyczerpanego.

Michał Kwiatkowski zamienia trampki na buty kolarskie. - Te są zupełnie nowe, starych nie miałem czasu wczoraj wyprać - rzuca z uśmiechem. Drugi Michał również nie miał czasu po poniedziałkowym etapie na pranie i zakłada nowe buty, gotowy jest też Australijczyk Mark Renshaw. Cała trójka wsiada na rowery i rusza na trening po okolicznych drogach. Jedziemy za nimi samochodem teamu OPQS, za kierownicą siedzi Alessandro, który potrafi równocześnie z nami rozmawiać, prowadzić, patrzyć na kolarzy i pisać coś na swoim iPhonie.

Czuję się trochę jak podczas wyścigu - z przodu kolarze, z tyłu wóz serwisowy, ja na miejscu mechanika. Alessandro co jakiś czas daje znać kolarzom specjalnym sygnałem, żeby gdzieś skręcili albo nie patrzyli na mapę w telefonach podczas jazdy. Szukamy kawiarni, bo kolarze mają obiecaną kawę w trakcie treningu, ale wskazówki miejscowych niewiele nam pomagają. W końcu jest kawiarnia. - Tu się nie zatrzymujemy, jakaś speluna - rzuca nasz kierowca i wracamy do hotelu.

Tony Martin skończył już swój trening i wraca w samym ręczniku z kąpieli lodowej. Samochód ze specjalną wanną jeździ z ekipą i jest do dyspozycji kolarzy przez cały wyścig. Podobnie jak masażyści, mechanicy i kucharze. W ekipie są nawet dwie osoby odpowiedzialne tylko za wymienianie materacy. Każdy kolarz ma swój materac i poduszkę, na których śpi przez trzy tygodnie we wszystkich hotelach po drodze. Cała ekipa łącznie z kolarzami to ponad 20 osób.

Po obiedzie kolarze muszą jeszcze porozmawiać z dziennikarzami, a potem mają czas wolny. Przed nimi jeszcze 11 etapów najsłynniejszego wyścigu kolarskiego na świecie. Start kolejnego w środę o godz. 12.30 w Besancon.

Transmisje ze wszystkich etapów Tour de France można oglądać w Eurosporcie.

Ból de France. Kraksy kolarzy w "Wielkiej Pętli" [ZDJĘCIA]

Więcej o: