Kolarstwo. Będzie polski atak na Monte Cassino?

Niemal dokładnie w 70. rocznicę szturmu żołnierzy Władysława Andersa na wzgórze wspinać się będą kolarze podczas szóstego etapu Giro d'Italia. - Czekam na akcje Rafała Majki i Przemysława Niemca. To okazja do polskiej ofensywy - mówi Zenon Jaskuła.

Etapy Giro kończyły się w miasteczku Cassino już kilka razy, ale pod 519-metrowe wzgórze, na którym stoi klasztor Benedyktynów, kolarze jeszcze się nie wspinali.

Wytyczenie tegorocznej trasy z uwzględnieniem Monte Cassino nie jest przypadkowe. Za cztery dni, 18 maja, przypada 70. rocznica zdobycia klasztoru przez aliantów podczas II wojny światowej. Bitwa trwała pięć miesięcy, zginęło w niej ok. 55 tys. aliantów i 20 tys. Niemców. Kluczową rolę w decydującej fazie odegrali polscy żołnierze 2. Korpusu, którzy zdobyli klasztor i zatknęli na nim biało-czerwoną flagę.

Motywacja? Nie tylko pieniądze

- W 1987 r. wygrałem pod Monte Cassino amatorski wyścig. Motywacje miałem dwie. Pieniądze, bo była jakaś nagroda, ale również historię - opowiada Jaskuła, trzeci kolarz Tour de France 1993 i dziewiąty w Giro d'Italia 1991. - Włosi z okolicznych miejscowości wiedzą, że Polacy zdobyli klasztor. Na miejscu zawsze jest sporo rodaków. Historię czuć w powietrzu. To dobry moment na atak polskiego kolarza. Francuzi uciekają w dzień zdobycia Bastylii, Hiszpanie, gdy Tour de France wjeżdża w Pireneje. Dlaczego my nie mielibyśmy szturmować Monte Cassino? - dodaje Jaskuła.

Dwóch asów z Polski

Za ewentualnym polskim atakiem przemawia nie tylko historia. Wieńczący etap 9-kilometrowy podjazd do klasztoru, o średnim nachyleniu 5,1 proc. (maks. 10 proc.), to największe na razie wyzwanie dla górali w tegorocznym wyścigu. A Polacy mają dwóch asów w tej specjalności. Przemysław Niemiec z włoskiej grupy Lampre-Merida przed rokiem w Giro zajął szóste miejsce, a Rafał Majka, jeden z liderów z duńskiej ekipy Tinkoff-Saxo, był siódmy. Obaj świetnie radzili sobie w górach. Nieźle na podjazdach spisuje się też Paweł Poljański, pomocnik Majki w Tinkoff-Saxo. Ale oprócz nich w peletonie jedzie jeszcze kilkudziesięciu świetnych wspinaczy, wielu z nich też czeka na dzisiejszy etap.

"Panowie, atakujcie!"

- Monte Cassino, wiadomo, historyczne polskie miejsce. Zobaczymy, czy uda się jakaś akcja. Na pewno w tym roku chcę być bardziej aktywny w górach - powiedział kilka dni temu 24-letni Majka na antenie Eurosportu. 33-letni Niemiec był bardziej powściągliwy. - Jeśli nadarzy się okazja, może ktoś z nas spróbuje, ale specjalnie historią kierować się nie będziemy. Wyścig jest długi, trzeba mądrze rozkładać siły - mówił "Gazecie Wyborczej" przed wyścigiem.

- Panowie, atakujcie, bo kariery wam się pokończą, a wy będziecie się ciągle czaić i czekać! W kolarstwie warto czasem zaryzykować. Rafał jest jeszcze młody, ale Przemek nie ma się nad czym zastanawiać, powinien szukać swoich szans - podkreśla Jaskuła. - Górka niby jest mała, ale jak mówią kolarze, po przejechaniu 240 km czasem wiadukt staje się górą. W nogach będą mieli sporo, ale obaj umieją się wspinać. Trzymam kciuki.

Środowy, piąty etap (Taranto-Viggiano, 203 km) z pagórkowatą końcówką wygrał Włoch Diego Ulissi (Lampre--Merida). Majka zajął piąte miejsce, Niemiec też finiszował blisko czołówki. Liderem Giro pozostał Australijczyk Michael Matthews (Orica GreenEdge).

Więcej o: