Kolarstwo. Pozzato: Mediolan-San Remo to moje marzenie

- To dla mnie szczególny wyścig, dziecięce marzenie, które mogłem spełnić. Nigdy nie przejechałem jego trasy tyle razy co w tym roku - mówi Filippo Pozzato przed słynnym klasykiem Mediolan-San Remo.

Jedyna włoska grupa w World Tourze z dużymi nadziejami oczekuje legendarnego wyścigu, który wiele dla niej znaczy. W składzie Lampre-Merida na Mediolan-San Remo znajduje się dwóch kolarzy, którzy już go wygrali. Filippo Pozzato dokonał tego w 2006 r., rok wcześniej superklasyk padł łupem Alessandro Petacchiego. Obaj będą w niedzielę kluczowymi zawodnikami swojej drużyny.

- Mamy inne umiejętności, ale to może być dobre dla zespołu - uważa "Pippo". Będzie ich wspierać Diego Ulissi, który niedawno ukończył Paryż-Niceę na 7. pozycji, a także Cimolai, Ferrari, Graziato, Malori i Pietropolli. - Podczas Mediolan-San Remo drużyna jest kluczowa. Potrzebne jest jej perfekcyjne wsparcie aż do najważniejszych chwil wyścigu - mówi Pozzato. - Jestem bardzo zadowolony z mojej grupy i mam pewność, że wszyscy z naszego składu będą dobrze rywalizować. Bardzo doceniałem ich formę podczas Tirreno-Adriatico - dodaje.

Co sądzi o własnej formie? - Jest dobra. Mogłem solidnie potrenować we wczesnej fazie sezonu, ale dopiero w niedzielne popołudnie będę w stanie powiedzieć, czy zrobiłem wszystko we właściwy sposób, by osiągnąć cel. Porównując swoją sytuację do tej sprzed roku, gdy byłem po operacji złamanego obojczyka, moje podejście do Mediolan-San Remo w tym roku jest dużo lepsze. Udało mi się już wygrać jeden wyścig i zająć drugie miejsce w innym - ocenia zawodnik Lampre-Merida. Jego zdaniem Tirreno-Adriatico było dla niego bardzo ważne w kontekście Mediolan-San Remo. - Zacząłem z lekkim przeziębieniem, ale z każdym dniem było lepiej. To pozwoliło mi poprawić formę tak, jak chciałem.

Uważajcie na Cavendisha

Mistrzowi Włoch z 2009 r. trudno jest wytypować faworytów najdłuższej jednodniówki w kalendarzu World Touru (298 km). - Grupa potencjalnych zwycięzców jest spora. Powiedziałbym, że faworytami są Sagan i Cancellara, ale uważajcie na Cavendisha. Jeśli o zwycięstwie zadecyduje sprint, on będzie faworytem nr 1 - wskazuje "Pippo". - W Tirreno-Adriatico mogłem przypatrzeć się wielu rywalom, oglądałem też Paryż-Niceę. Wszyscy niedzielni faworyci jechali bardzo dobrze - zauważa. Jego zdaniem Vincenzo Nibali po triumfie w Tirreno-Adriatico jest w dobrej formie i jeśli zaatakuje, może zmienić bieg wyścigu, będzie on wtedy mniej odpowiadał sprinterom. Pozzato z wielkim uznaniem wypowiada się o tym, którego wielu upatruje jako faworyta do zwycięstwa w niedzielę.

- Sagan jest bardzo szybki i będzie próbował wyeliminować typowych sprinterów takich jak Cavendish. Nadzieja na pokonanie Sagana leży w długim dystansie. Na 300 km może już nie być taki mocny. W zeszłym roku miał problemy z długimi dystansami, ale wiem też, że jest mistrzem i na pewno poprawił swoją wytrzymałość - tłumaczy kolarz Lampre-Merida.

Choć "Pippo" nie jest wymieniany w ścisłym gronie faworytów, wie, co zwiększyłoby jego szanse na wygraną. - W ostatnich siedmiu edycjach, poza jednym rokiem, zawsze wjeżdżałem na Poggio [ostatnie wzniesienie na trasie, ok. 6 km przed metą - red.] w pierwszej piątce w grupie. Byłoby bardzo dobrze, jeśli selekcja pozostawiłaby na Poggio małą grupę. Wtedy mógłbym walczyć o zwycięstwo z innymi z tej grupy - tłumaczy. Dodaje jednak, że bardzo trudno jest planować konkretne ruchy przed wyścigiem i zawsze potrzebna jest odrobina improwizacji.

Z uczuciem nie ma żartów

Pozzato liczy również na wsparcie pozostałych kolarzy Lampre-Merida w konkretnych odcinkach trasy. - Byłoby świetnie, gdyby moi koledzy podkręcili tempo na podjeździe Le Manie [204. km trasy - red.], później na wzniesieniu Cipressa dwóch zawodników mogłoby dać wsparcie i ewentualnie dołączyć do ataków. Po Poggio ważna będą już tylko moje nogi - mówi. Według niego Le Manie może być kluczowym miejscem dla wyścigu.

- Jeśli podjazd ten będzie pokonany w wysokim tempie, sprinterzy odpadną. W przeciwnym razie będą faworytami wyścigu - przewiduje. "Pippo" zwraca także uwagę na pogodę, która może rozdawać karty podczas Mediolan-San Remo. - Może ona bardzo zmienić wyścig. Przede wszystkim zjazd ze wzniesienia Cipressa [276.. km trasy - red.] może się stać się śliski i w konsekwencji selektywny. Wyścig byłby wtedy bardziej wymagający. Trzeba również uważać na wiatr. Jeśli będzie on mocny na zjeździe z Cipressa, kilku zawodników spróbuje zaatakować - przestrzega.

Sądząc po tym, z jakimi emocjami "Pippo" wypowiada się o Mediolan-San Remo, można się spodziewać, że niedzielne zmagania niezależnie od jakichkolwiek warunków potraktuje bardzo poważnie. - Mediolan-San Remo to dla mnie szczególny wyścig, dziecięce marzenie, które mogłem spełnić. Moje uczucie do niego jest bardzo intensywne. Nigdy nie przejechałem trasy superklasyku tyle razy co w tym roku.

Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na smartfony

Więcej o: