Kolarstwo. Sekrety Jeannie Longo

Niezwykłe geny, dieta i nienaganny tryb życia czy lata dopingu? Jeśli potwierdzą się zarzuty o nielegalne wspomaganie, z cokołu runie pomnik fenomenalnego sportowca.

Twoi znajomi już nas lubią. Sprawdź którzy na Facebook.com/Sportpl ?

Jeszcze na początku sierpnia magazyn "L'Equipe" opublikował wyniki plebiscytu na najbardziej popularnego sportowca Francji. Na Jeannie Longo głosowało 36,3 proc. czytelników. Wyprzedziła kierowcę rajdowego Sebastiena Loeba (34 proc.) i rugbystę Sebastiena Chabala (30,5 proc.). Na okładce magazynu 52-letnia kolarka wygląda dostojnie. W dobrze dobranym żakiecie stoi obok francuskiej flagi, przepasana szarfą w narodowych barwach. Obok wielki tytuł: "Pani prezydent Longo".

Gdyby wybory odbyły się dziś, ulubiony sportowiec Francuzów z hukiem opuściłby gabinet głowy państwa. Wystarczyły dwa tygodnie, by na nieskazitelnym wizerunku niezniszczalnego sportowca pojawiła się gigantyczna rysa. Gdy Longo przygotowywała się do startu w 30. (!) w karierze mistrzostw świata i przyszłorocznych - ósmych igrzysk olimpijskich - francuska agencja antydopingowa ujawniła, że zawodniczka trzykrotnie podała błędne informacje o miejscu pobytu, co uniemożliwiło przeprowadzenie kontroli. Kilka dni temu "L'Equipe" opublikował korespondencję męża kolarki Patrica Ciprellego z byłym amerykańskim kolarzem Joe Pappem. Ciprelli prosi w niej o Epinose - chińskie EPO, lek poprawiający wydolność.

Mąż został zawieszony w prawach trenera. Longo zapowiedziała, że nie pojedzie na mistrzostwa świata do Kopenhagi. - Została bardzo dotknięta niesprawiedliwymi zarzutami - tłumaczy w jej imieniu adwokat Bruno Ravaz.

EPO dla żony

59-krotna mistrzyni Francji naruszyła regulamin Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI) zaakceptowany w 2009 roku przez Światową Agencję Antydopingową. Powinna, jak każdy inny sportowiec z najwyższej półki, drogą mailową dać sygnał o miejscu pobytu od godz. 6 rano do 23, gdziekolwiek by była. Przykry, ale konieczny obowiązek. Nie zrobiła tego, dostała trzy ostrzeżenia, ma prawo być zdyskwalifikowana.

Tyle że chodzi o Jeannie Longo, sportowca z innej epoki, jakby nie z tego świata, w typie samotnego żeglarza.

- Żyjemy w społeczeństwie Big Brothera. Nie akceptuję tego. Nienawidzę systemów. Jestem poza prawem - mówiła w wywiadzie przed igrzyskami w Pekinie, skarżąc się na kontrole dopingowe i bezustanne ingerowanie w życie kolarzy. Teraz tłumaczy, że "kontrolowano ją częściej niż jakiegokolwiek innego sportowca na świecie i nigdy nie było najmniejszych wątpliwości co do jej przykładnej sportowej postawy".

Ma dom pod Grenoble, ale nawet najbliżsi często mają problemy, by ją odnaleźć. Nie ma w zwyczaju podawać aktualnego adresu, brzydzi się telefonem komórkowym i laptopem. Na wielkich imprezach wraz z mężem nie korzysta z oficjalnych hoteli, wynajmuje pokoje gościnne z dala od zgiełku. Na zgrupowaniu w USA wybrała wioskę w Górach Skalistych. - Pewnego wieczora jedliśmy kolację na zewnątrz i nie posprzątaliśmy po sobie. Rano wszystko było wywalone do góry nogami i ani śladu resztek jedzenia. Przyszły po nie niedźwiedzie... - wspominała.

Czy zamiast niedźwiedzi przyjdą po legendę kolarstwa francuskie organa ścigania? - Kupił to dla swojej żony - zeznał Joe Papp. W 2007 roku sprzedał Patricowi Ciprelliemu za 500 euro 80 tysięcy jednostek EP0 (jego klientami było 187 sportowców, za dystrybucję środków dopingowych grozi mu do dziesięciu lat więzienia). W ujawnionych mailach, jakie słali sobie przed transakcją obaj panowie, nie padło nazwisko Longo, ale kontekst jest jednoznaczny. Mąż zszargał reputację słynnej żony.

- To niedorzeczność, wszystkie maile to fałszerstwo - broni klienta adwokat Ciprellego. - Muszę zmartwić adwokatów pani Longo i Ciprellego. Autentyczność tych maili potwierdził rząd USA - odpowiedział na Twitterze Joe Papp.

W trwającej już ponad 30 lat karierze Longo nie miała większych problemów z dopingiem. W latach 90. wykryto u niej ślady efedryny, ale jej ilość była minimalna i nie podlegała karze.

Za dopingową czystością zawodniczki przemawiały jednak nie tylko negatywne wyniki kontroli, ale przede wszystkim styl życia i unikalna, niepoddająca się schematom wielkiego sportowca, osobowość. To dzięki niej wytrwała w sporcie do dziś, zdobyła cztery medale olimpijskie i 13 razy była mistrzynią świata. Kolejnym celem był start w igrzyskach w Londynie, ósmych w karierze. W październiku skończy 53 lata.

Polskie sukcesy w Tour de France? Owszem, były!

 

Dieta cud

Jeszcze miesiąc temu za sekret jej sportowej niezniszczalności uważano wyjątkowe geny i nieskazitelny tryb życia. Jej matka szusowała po alpejskich stokach w wieku 81 lat, 91-letni ojciec jeszcze niedawno regularnie robił sobie długie przejażdżki na rowerze górskim.

- Nasz organizm jest motorem i trzeba umiejętnie o niego dbać - opowiadała kiedyś. - Jestem bio. Moje ciało nie przyjmuje chemii. Szukam produktów naturalnych. Nie toleruję perfum, nie stosuję proszków do prania.

Tak samo sprawnie jak nogami na rowerze porusza palcami na pianinie: - Nawet nie wiecie, jaka to przyjemność grać na pianinie, podobna do tej jak jazda w czasówce.

Mimo katorżniczego treningu zaliczyła trzy niełatwe fakultety: matematyki, prawa i menedżera sportu. Czyta Nietzschego, jest radną w Grenoble.

Z mężem, byłym narciarzem (Longo też zaczynała od stoku), poznali się w 1979 roku. Od razu został jej trenerem. - Jestem lalką, którą on stworzył - stwierdziła. Nie mają dzieci. Przyznała, że uczucia macierzyńskie żywi do rywalek i koleżanek z tras. - Jeannie nie może żyć bez kolarstwa. Wszystko mu podporządkowuje: życie prywatne, jedzenie, nawet sen. Nie boi się wysiłku i wyrzeczeń, a kolarstwo to sport, w którym trzeba umieć cierpieć. Ona jest na to przygotowana mentalnie. Ja skończyłem karierę w wieku 35 lat, choć mogłem pościgać się jeszcze z pięć sezonów. Wolałem jednak wyjeżdżać na wakacje z dziećmi. Dla Jeannie Longo to kolarstwo jest rodziną - mówił podczas ostatniego Tour de France Richard Virenque, dziś ekspert Eurosportu.

Czy najbardziej skrywanym sekretem kolarskiej rodziny okaże się doping Jeannie Longo?

Liczby Jeannie Longo

3 - zwycięstwa w Tour de France (1987, 1988, 1989)

4 - medale olimpijskie, złoty w 1996 roku na szosie

7 - występów na igrzyskach olimpijskich. Nie mogła startować w 1980 roku w Moskwie z powodu bojkotu

13 - tytułów mistrzyni świata (5 razy na szosie, 4 razy w czasówce, 4 razy na torze)

45,094 km - to jej rekord w jeździe godzinnej

59 - mistrzostw Francji, ostatnie w tym roku w jeździe na czas

1157 - oficjalnych zwycięstw, od kiedy ma zawodową licencję

Groźne kraksy w Tour de France. "Zacznijmy szanować kolarzy"

Więcej o: