Giro d'Italia. Jeszcze raz Viviani! Włoski sprinter po raz trzeci najlepszy na finiszu

Wczoraj pogoda rozerwała peleton i wyeliminowała Elię Vivianiego (Quick-Step) z walki na wyścigowym torze Imola. Dziś postanowił powetować sobie wczorajszą porażkę i po fantastycznym finiszu w Nervesa della Battaglia trzeci raz w trakcie tegorocznego Giro uniósł ręce w geście triumfu.
Giro d'Italia 2018 - edizione 101 Giro d'Italia 2018 - edizione 101 Fabio Ferrari/LaPresse / LaPresse

13. etap wyścigu Giro d'Italia miał być - przynajmniej w teorii - szansą na odpoczynek dla liderów wyścigu, którzy jutro będą się mierzyć z jednym z najtrudniejszych podjazdów w Europie: Monte Zoncolan. I liderzy faktycznie dzisiaj schowani byli wewnątrz stawki, ale chyba trudno mówić o odpoczynku, gdy peleton mknie przez 180 kilometrów ze średnią prędkością ponad 45 kmh.

Płaska jak stół trasa, na której tylko w jednym miejscu wyrastał niewielki podjazd z najniżej punktowaną premią górską, wiodła z Ferrary do miejscowości Nervesa della Battaglia, mijając w niedużej odległości Wenecję i Treviso. Peleton dotarł do podnóża Dolomitów, co oznacza, że dzisiejszy odcinek był jedną z ostatnich szans na popisy sprinterów. Kolejna taka okazja dopiero na sam koniec w Rzymie, choć ci wytrwalsi - jeśli tylko przejadą początkowe pagórki - będą jeszcze mogli spróbować swoich sił na 17. etapie do Iseo. Ale to dopiero za kilka dni.

Giro d'Italia 2018 - edizione 101 Giro d'Italia 2018 - edizione 101 Fabio Ferrari/LaPresse / LaPresse

Dziś wszystko rozgrywało się według klasycznego scenariusza: ucieczka, odpuszczona na kilka minut, nieustająco kontrolowana przez peleton i dogoniona na kilka kilometrów przed metą. W odjazd zabrali się dziś po raz kolejny: Eughert Zhupa (Willier-Trestina), Andrea Vendrame (Androni Sidermec), Marco Marcato (UAE Team Emirates) oraz rzadziej oglądani: Alessandro Tonelli (Bardiani CSF) oraz Markel Irizar (Trek-Segafredo). Dotarli w tym składzie aż na niespełna 7 kilometrów przed linią mety, gdy peleton rozpędzały już grupy, wyprowadzające na pozycje swoich najlepszych sprinterów.

Na finiszu po raz kolejny bezkonkurencyjny okazał się Elia Viviani (Quick-Step), który najpierw przez długi czas jechał nieco schowany za plecami kilku kolarzy, ale na ostatnich 150 metrach zdołał przecisnąć się do przodu i przyspieszyć, nie dając konkurentom szans na nawiązanie walki. Posiadacz cyklamenowej koszulki lidera klasyfikacji punktowej po raz trzeci cieszył się etapowym zwycięstwem

Wszyscy liderzy bezpiecznie dojechali na metę w głównej grupie, więc w klasyfikacji generalnej nie zaszły po 13. etapie żadne zmiany. Tych z całą pewnością możemy spodziewać się jutro. Do pokonania z San Vito al Tagliamento na szczyt Monte Zoncolan będzie 186 kilometrów i aż pięć górskich premii, z których ostatnia to ponad 10-kilometrowa wspinaczka o średnim nachyleniu wynoszącym aż 11,9%. Nie bez powodu u podnóża Zoncolan stoi brama z napisem "drzwi do piekła". Kto znajdzie się tam najszybciej?