Sport.pl

Giro d'Italia. Pierwszy sprinterski finisz dla Vivianiego. Jakub Mareczko drugi

Wszystko dzieje się tutaj po raz pierwszy. Pierwszy start wielkiej kolarskiej imprezy, pierwszy przejazd zupełnie nowymi trasami, pierwsza ucieczka, pierwsza lotna premia i pierwsza premia górska, a na koniec pierwszy sprint i jego pierwszy zwycięzca: Elia Viviani. I pierwsza - chyba jednak nieoczekiwana - zmiana lidera.
Giro d'Italia Giro d'Italia Mariusz Czykier

Po kilku dniach spędzonych w Jerozolimie, uroczystej prezentacji ekip i jeździe indywidualnej na czas ulicami miasta, Giro d'Italia ruszyło w końcu w drogę. Etap z Hajfy do Tel Awiwu liczył tylko 167 kilometrów i był niemal zupełnie płaski. Jedynym wyjątkiem był nieco ponad 2,5-kilometrowy podjazd w Zichron Ja'akow (5,3%), gdzie zlokalizowana była pierwsza w tym wyścigu górska premia 4. kategorii. Wygrał ją Enrico Barbin (Bardiani) i to on do trzeciego etapie wystartuje w Maglia Azzura - niebieskiej koszulce lidera klasyfikacji górskiej.

Dość nieoczekiwane rozstrzygnięcia nastąpiły w klasyfikacji punktowej. Od pierwszych kilometrów próby ataków podejmował Davide Ballerini (Androni-Sidermec-Botecchia), aż w końcu udało mu się skutecznie oderwać od peletonu i pociągnąć z sobą kilku kolarzy. Pierwszy sprint, zlokalizowany na 23. kilometrze, wygrał Ballerini, przed Larsem Bakiem (Lotto-Soudal) i Guillaume Boivinem (Israel Cycling Academy). Druga premia zlokalizowana była w Cezarei, kilkanaście kilometrów za wzniesieniem Zichron Ja'akow, gdzie została złapana ucieczka. Peleton był prowadzony wówczas przez ekipę BMC, a najszybszy podczas tej próby okazał się Rohan Dennis (BMC), który dzięki 3-sekundowej bonifikacie czasowej wyprzedził Toma Dumoulina w klasyfikacji generalnej i do trzeciego etapu wystartuje w różowej koszulce, z zaledwie sekundą przewagi nad zwycięzcą z Jerozolimy. Nie wiadomo, czy Team Sunweb nie przewidział tak szybkiej likwidacji ucieczki i zagapił się, gdy prowadzenie w peletonie przejmowała drużyna BMC, czy była to świadoma decyzja, wynikająca z przekonania, że Maglia Rosa wróci do Dumoulina na górskich etapach, a tymczasem podstawowym zadaniem jest bezpieczne dojechanie w góry i obrona przewagi nad najgroźniejszymi rywalami.

Tymczasem peleton mknął w kierunku Tel Awiwu, gdzie na kolarzy czekały tłumy kibiców. Trzeba przyznać, że ten pierwszy kontakt Izraelczyków z kolarstwem wypada znakomicie. Przy trasie gromadzą się licznie, dopingują bardzo żywiołowo i zadają mnóstwo pytań o szczegóły, związane z rywalizacją. Ale widzimy tu również obrazki, które znamy z dróg w Europie, gdzie kibice potrafią się wspaniale zaangażować w budowanie widowiska. Jak choćby tych dwóch jegomości, którzy na długo przykuli uwagę tak widzów, jak i samych kolarzy.

W Tel Awiwie czekała na zawodników blisko 800-metrowa prosta, prowadząca na linię mety. Wiadomym więc było, że sprint rozegra się tutaj w szalonym tempie. Na ostatnich kilometrach z przodu pracowały ekipy EF-Drapac i Katusha, bardzo dobrze ustawiona była też drużyna BORA-hansgrohe, wyprowadzająca na pozycję Sama Bennetta. Mocną pracę wykonywał również startujący z włoską licencją, ale pochodzący z Polski Jakuba Mareczko. To on rozpoczął finisz na blisko 250 metrów przed metą i przez chwilę wydawało się, że będzie w stanie utrzymać prowadzenie. Ale wtedy zza jego pleców wyskoczył Elia Viviani (Quick-Step), objechał Kubę Mareczko i z kilkumetrową przewagą jako pierwszy wpadł na metę. Mareczko drugi (to jego kolejne, po dwóch ubiegłorocznych, drugie miejsce na etapie Giro), trzeci na mecie zameldował się Sam Bennett (BORA-hansgrohe).

Po drugim etapie liderem 101. Giro d'Italia został Rohan Dennis (BMC), który o sekundę wyprzedza Toma Dumoulina. Trzeci w klasyfikacji generalnej jest Victor Campenaerts (Lotto-Soudal). W koszulce lidera klasyfikacji punktowej (Maglia Ciclamino) pojedzie jutro Elia Viviani.

Trzeci etap - ostatni na terenach Izraela - prowadzić będzie z Beer Szewy do Eilatu. Będzie to długi etap (229 km), wiodący przez pagórkowate tereny Pustyni Nagev. Na kolarzy będą czekały dwa lotne finisze: na 46. i 77. kilometrze oraz premia górska 4. kategorii, zlokalizowana na 128. kilometrze, po nieco ponad kilometrowym podjeździe, o średnim nachyleniu 7,2%. Meta w Eilacie po trudnym technicznie finiszu, do którego droga prowadzić będzie przez wiele rond, nawrót około 1,6 km przed metą i niebezpieczy, 90-stopniowy zakręt na około 300 metrów przed linią mety. Kto przez te pułapki przejedzie najszybciej?

Więcej o: