Polak siódmy w 17. etapie Tour de France

Maciej Paterski, najmłodszy i najmniej znany z polskich kolarzy w drużynie Liquigas, zajął siódme miejsce na etapie, który wygrał Norweg Edvald Boasson Hagen. W klasyfikacji generalnej do większych zmian nie doszło, choć znów zaatakował Alberto Contador
24-letni kolarz z Jarocina jest pierwszym Polakiem w pierwszej dziesiątce na etapie TdF od 2002 roku. Dziewięć lat temu na etapie kończącym się na Mont Ventoux dziewiąte miejsce zajął Dariusz Baranowski ze stratą czterech minut do Richarda Virenque'a. Jedynym Polakiem, który wygrał etap, był Zenon Jaskuła - w 1993 roku w Saint-Lary-Soulan.

Paterski już kilka razy próbował sił w ucieczkach. Wszystkie były "kasowane" w początkowej fazie. Tym razem zawodnik Liquigasu na początku etapu dołączył do 14-osobowej grupy, która podzieliła się, ale dojechała do mety. Polak osiągnął życiowy sukces. Do tej pory nieźle spisywał się w wyścigach młodzieżowców, w tym w juniorskim Tour de France - Tour de l'Avenir.

Za Paterskim przyjechali najlepsi kolarze wyścigu. Contador ponownie podjął walkę o odrobienie strat z pierwszego tygodnia wyścigu. Wspólnie z Samuelem Sanchezem uciekł grupie faworytów na zjeździe z ostatniego wzniesienia - Pramartino. Dogonili ich tuż przed metą.

Jedynym z czołówki, któremu nie udało się zachować dotychczasowej przewagi nad Contadorem, był lider Thomas Voeckler. Zaciekle gonił Hiszpana na zjeździe, ale nie wyrobił się na zakręcie i wjechał na parking prywatnej posesji.

Francuz zachował żółtą koszulkę lidera, ale w czwartek pewnie już mu się nie uda. 200-kilometrowy etap z Pinerolo do Galibier Serre-Chevalier uchodzi za najtrudniejszy w wyścigu. Kolarzy czekają trzy górskie premie poza kategorią, każda na ponad 2 tys. m n.p.m.