Giro d'Italia. Cavendish odpowiada na zarzuty oszustwa

Zwycięzca wtorkowego etapu Giro d'Italia, Brytyjczyk Mark Cavendish kilka godzin przed triumfem został oskarżony o oszukiwanie na niedzielnym etapie wyścigu. - Mam tak przez całą karierę. Jeśli ukończę etap, to znaczy, że oszukiwałem - złośliwie odpiera zarzuty Cavendish.
Meta niedzielnego, dziewiątego etapu włoskiego wyścigu usytuowana była na zboczu wulkanu Etna. Poprzedzała ją kilkunastokilometrowa wspinaczka, która dla sprinterów, takich jak Mark Cavendish, oznacza zazwyczaj poważne kłopoty. Mark Cavendish zdołał jednak pokonać trudny etap i zmieścić się w limicie czasowym, a już w następnym, wtorkowym, prowadzącym wzdłuż wybrzeża Morza Adriatyckiego, Brytyjczyk okazał się najlepszy po finiszu z peletonu. Wyprzedził Francisco Ventoso i Alessandro Petacchiego, czyli kolarzy... którzy kilka godzin przed 10. etapem oskarżyli Cavendisha o oszukiwanie podczas wspinaczki na Etnę. Miał on ponoć podczepić się pod samochód swojego zespołu i w ten sposób pokonać aż 10 kilometrów. Szczególnie mocno na rywala nastawał Ventoso.

- Ventoso mówi, że oszukiwałem, ale tak jest przez całą moją karierę. Jeśli ukończę taki etap, to znaczy, że oszukiwałem - odpiera zarzuty Cavendish. - Wyzywam go do jechania za mną cały dzień. Niech będzie obok mnie, kiedy będę sikał, zatrzymywał się, jak będę miał wypadek, kiedy będę zmieniał koło... Będę miał za sobą kamerę telewizyjną, samochód z lodami. Jeśli zdołam oszukiwać, to znaczy, że jestem David Copperfield - ciągnął dalej Brytyjczyk.

- Nie pozwolę, by takie rzeczy mnie rozpraszały. Bardzo łatwo mogę go też o coś oskarżyć, ale nie czuję potrzeby - dodał.

- Powinien być szczęśliwy, że został w wyścigu. To zawstydzające, wszyscy starali się bardzo, by ukończyć etap w limicie czasowym, a ktoś oszukuje i jury nic z tym nie robi - skomentował Francisco Ventoso.

Mark Renshaw, kolega Cavendisha z zespołu, stwierdził, że cała ta sprawa pomogła oskarżonemu wygrać wtorkowy etap.

- On jest typem faceta, który jest tym lepszy, im bardziej inni są przeciwko niemu. On już wcześniej był oskarżany o takie rzeczy, wszyscy sprinterzy są o to oskarżani, ale nie dostajemy żadnych kar. Jeśli ktoś powinien narzekać, to właśnie my - powiedział Renshaw.

- Codziennie dajemy z siebie wszystko. Jeśli inni mają jakieś zarzuty, niech idą z nimi do jury - dodał Renshaw.

Jury w żaden sposób Cavendisha nie ukarało.

- Jechaliśmy tak, jakby od tego zależało nasze życie. Wiedzieliśmy, że będziemy blisko limitu. Złapaliśmy się grupy, ale na ostatnim podjeździe każdy musiał walczyć sam. Każdy jechał na pełnym gazie aż na sam szczyt - zakończył Cavendish.

Czytaj o zwycięstwie Cavendisha ?