Giro d'Italia. Zespół zmarłego kolarza wycofał się z wyścigu

Grupa kolarska Leopard Trek postanowiła wycofać się z Giro d'Italia, mimo wcześniejszych deklaracji o kontynuowaniu udziału w kolarskim wyścigu. Decyzję taką podjęli członkowie zespołu, w którym jeździł Wouter Weylandt - tragicznie zmarły na trasie trzeciego etapu.
Ze łzami w oczach, trzymając się za ręce kolarze grupy Leopard-Trek minęli we wtorek metę czwartego etapu wyścigu Giro d'Italia w Livorno. Uczcili w ten sposób pamięć swojego kolegi. Zapowiadali oni także, że będą kontynuować wyścig, wypełniając w ten sposób wolę ojca Weylandta. Jego przyjaciel Amerykanin Tyler Farrarjuż wcześniej zadeklarował, że zakończy rywalizację.

Wieczorem dołączyli do niego pozostali kolarze zespołu. Przeżycia ostatnich 24 godzin okazały się dla nich zbyt ciężkie, by kontynuować jazdę. - Decyzja musiała zostać podjęta przez samych zawodników, gdyż to oni uczestniczą w wyścigu. Zawsze powtarzaliśmy, że będziemy wspierać każdy ich wybór - powiedział menedżer Leopard Trek Brian Nygaard.

- Chcielibyśmy podziękować pozostałym zespołom, organizatorom wyścigu, włoskim władzom oraz wszystkim kibicom, którzy ustawili się na trasie z Genui do Livorno. Na trasie tego etapu peleton mógł oddać hołd Wouterowi Weylandtowi - dodał Nygaard.

Kolarze zmienili decyzję, ich wypowiedzi po czwartym etapie dowodzą, że bardzo przeżyli to co wydarzyło się w ostatnich dniach. - Pozostawił po sobie ogromną pustkę, to coś co nigdy nie powinno się wydarzyć - przyznał Davide Vigano.

- Po tym, co się stało patrzymy na wszystko z innej perspektywy i ciężko znaleźć jakiekolwiek słowa, żeby opisać to co czujemy - dodał Kanadyjczyk Michael Barry. - Czasami myślisz o czymś takim, gdy zjeżdżasz z gór, jednak to się zdarza naprawdę rzadko.

W środę regularny wyścig został wznowiony 191-kilometrowym odcinkiem z Piombino do Orvieto. Ściganie skończy się 29 maja w Mediolanie.

Nasze kości są składane wiele razy, a skóra jest oszlifowana przez asfalt" - mówi Wadecki ?