Klasyk Mediolan - San Remo. Przez futbol do kolarstwa

Australijczyk Matthew Goss wygrał pierwszy w sezonie wielki klasyk - Mediolan - San Remo.
- Nieprawdopodobne, niesamowite, nie mogłem marzyć o czymś więcej - mówił pochodzący z Tasmanii 24-letni kolarz grupy HTC-Highroad. Nikt na niego nie stawiał, jest kolarskim żółtodziobem. Na finiszu pokonał mistrza świata i olimpijskiego Fabiana Cancellarę i jednego z faworytów Philippe'a Gilberta. Miał też nieco szczęścia. Pozostali kandydaci do zwycięstwa - zwycięzca sprzed roku Óscar Freire, Norweg Thor Hushovd, Brytyjczyk Mark Cavendish - uczestniczyli w kraksie dwa kilometry przed metą. Goss był najszybszy z ośmioosobowej grupy, która wykorzystała pecha tuzów sprintu.

Australijczyk jest pierwszym kolarzem spoza Europy, który wygrał liczący 298 kilometrów wyścig z Mediolanu do San Remo. Do kolarstwa trafił przypadkiem. Uprawiał futbol australijski, ale zrezygnował z tego brutalnego sportu z powodu kontuzji. Lekarze zalecili rower. Szybko się wciągnął, przechodząc taką samą drogę jak wielu innych wybitnych australijskich kolarzy, przez tor. Dopiero w tym roku zaczął być zauważalny, wygrał już etap wyścigu Tour Down Under, dookoła Omanu, był też przez jeden dzień liderem Paryż - Nicea. - Ale to dziś jest najpiękniejszy dzień w mojej karierze - mówił w sobotę.

Polska na rowery! Wracamy po zimie ?