Sport.pl

Kolarstwo górskie. Rama, klamka, mózg na ścianie

Kraksa, bolesny upadek i defekt roweru pokrzyżował Mai Włoszczowskiej plany na podium Pucharu Świata w belgijskim Houffalize. Wicemistrzyni olimpijska zajęła 25. miejsce. Dobrze spisała się Anna Szafraniec, która była na mecie 11.
- Jechałam na czwartym miejscu razem z Amerykanką Willow Koerber, która znalazła się później na podium - opowiada kolarka CCC Polkowice. - W banalnym - wydawało się - miejscu podcięło mi koło, upadłam, a kierownica skrzywiła się o 180 stopni, zahaczając o ramę. Dzięki pomocy stojących na trasie panów jakoś się pozbierałam, wsiadłam i dojechałam do boksu technicznego. To nie był jednak koniec kłopotów, bo dalej uszkodziła się także klamka [dźwignia] hamulca. No i ta kierownica znów się wykrzywiła, urwało się także siodełko. Już nie jechałam, szłam na kolejną naprawę. Spadłam na 50. miejsce i wtedy potraktowałam już ten wyścig treningowo. Szkoda gadać, zmieńmy temat...

Jak się okazało na mecie, Polka boleśnie zbiła palec. Ale i tak odrobiła część siedmiominutowej straty, przesuwając się z 50. na 25. miejsce. Równo przez cały wyścig jechała Anna Szafraniec z grupy JBG2, skończyła go na 11. miejscu. Koleżanki Włoszczowskiej z teamu - Aleksandra Dawidowicz i Magdalena Sadłecka - wycofały się z powodu kłopotów na trasie (ta druga pozbijała kolana). Paula Gorycka była 42. Wystartowało 107 kolarek, prawie wszystkie ze światowej czołówki.

- Majce znów dokuczył pech - opowiada Andrzej Piątek, trener kadry. - Bardzo dobrze spisała się Ania. Trasa była bardzo trudna, niektóre podjazdy miały kilkanaście procent nachylenia. W dodatku zaczęło padać, co uczyniło wyścig mocno niebezpiecznym.

Wygrała Włoszka Eve Lechner przed Koerber i Austriaczką Elisabeth Osl. Za trzy tygodnie kolejne zawody Pucharu Świata w Offenburgu.

Więcej o: