Tour de France. Kto kogo zrobił w balona?

Brytyjczyk Stephen Cummings wygrał siódmy etap Tour de France. Belg Greg Van Avermaet umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej.
Dziwny to był etap. Bo nieczęsto się zdarza, żeby uciekało aż 29 kolarzy, w dodatku z liderem wyścigu. Van Avermaet otwarcie mówił w wywiadach, że nie ma szans na obronę wywalczonej na piątym etapie żółtej koszulki lidera, bo za słabo radzi sobie w górach i w jeździe indywidualnej na czas. Być może rywale za łatwo mu uwierzyli.

Peleton pozwolił na ucieczkę, uciekinierzy wyrobili sobie prawie sześciominutową przewagę. Etap był pagórkowaty z jedną premią pierwszej kategorii na Col d'Aspin, 7 km przed metą. Przed początkiem wspinaczki zaatakował Stephen Cummings z grupy Dimension Data, rozrywając ucieczkę. Za Brytyjczykiem jechała trójka kolarzy z Vincenzo Nibalim (Astana). Włoch wygrał Giro d'Italia, ale we Francji ma tylko pomagać swojemu rodakowi i koledze z zespołu Fabio Aru. W klasyfikacji generalnej traci kilkanaście minut, więc pozwolono mu na odjazd. Włoch nie wygrał jednak etapu, bo zamiast gonić Cummingsa, osłabł. Na metę przyjechał czwarty.

Niespodziewanie Van Avermaet nie tylko nie stracił nic ze swojej przewagi nad faworytami wyścigu - Christopherem Froome'em (Sky) i Nairo Quintaną (Movistar) - ale ją powiększył. Wspinał się swoim tempem, na mecie był piąty. Grupa z liderami przyjechała minutę i 25 sekund za nim.

W końcówce doszło do zamieszania. Przewrócił się balon, a właściwie dmuchana konstrukcja na czterech nogach, która oznaczała, że do mety został kilometr. Ucierpiał jeden z kolarzy i motocyklista, reszta musiała się zatrzymać, aż ktoś odciągnął zawalidrogę. Organizatorzy podjęli szybką decyzję, by za końcowe uznać wyniki zmierzone 3 km przed metą, po zjeździe z Col d'Aspin. Wyników balon więc nie wypaczył.

W weekend kolejny test dla Van Avermaeta - dwa ciężkie etapy w Pirenejach. W sobotę będą cztery górskie premie, w tym jedna poza kategorią - na słynnej przełęczy Tourmalet. Jeszcze trudniej będzie w niedzielę: premii będzie pięć, a najgorsza na koniec, z metą na 2240 m, w kompleksie narciarskim Arcalis.

Klasyfikacja generalna: G. Van Avermaet 34:13:40, 2. J. Alaphilippe (Francja/Etixx-Quick-Step) +6:36, 3. A. Valverde (Hiszpania/Movistar) +6:38, 4. J. Rodriguez (Hiszpania/ Katiusza) +6:39, 5. C. Froome (Wlk.Brytania/Sky) +6:42, 6. N. Quintana (Kolumbia/Movistar)

10 razy śnieg i błoto. Najgorsze wyyścigi kolarskie