Vuelta a Espana. Lecą wióry, Rafał Majka walczy o podium

Rafał Majka walczy o miejsce na podium hiszpańskiego wyścigu trzytygodniowego Vuelta a Espana. Polski góral zajął drugie miejsce na 15. etapie, na podjeździe do Sotres, finiszując tylko za doświadczonym Katalończykiem Joaquinem Rodriguezem z rosyjskiej Katushy.
- To nie była łatwa końcówka, ale jestem zadowolony, że skończyłem za Rodriguezem. Podjazd odpowiadał mi bardziej niż ten sobotni i nad większością rywali zdołałem nadrobić. Nie czułem się dobrze na pierwszej wspinaczce, ale w końcówce miałem pod nogą - komentował po etapie Majka, przepytywany przez dziennikarzy duńskiej i hiszpańskiej prasy.

Lider rosyjskiego zespołu Tinkoff-Saxo po raz kolejny pokazał, że jest nie tylko jednym z najmocniejszych zawodników na trasie trzytygodniowej imprezy na Półwyspie Iberyjskim, ale także kolarzem jadącym bardzo rozważnie i nieszastającym siłami.

- Niedzielny etap pokazał, że Rafał się świetnie regeneruje. Z dnia na dzień jego forma idzie w górę. Chłopaki zrobili kapitalną robotę, Poljański i Hansen byli zawsze z przodu; gdyby coś się stało, byliby na właściwym miejscu. Paweł miał jeszcze nawet siły, by pociągnąć grupkę faworytów i utrudnić życie rywalom - wyjaśniał dyrektor sportowy zespołu Tinkoff-Saxo Tristan Hoffman.

Rozgrywka na finałowym podjeździe przebiegała początkowo pod dyktando zespołu Astana, która chroniła lidera Fabio Aru. Majka prowadzony przez Poljańskiego jechał w okrojonej czołówce, a na ostatnich dwóch kilometrach brał udział w rozgrywce o etapowy triumf.

- Muszę podziękować kolegom, którzy osłaniali mnie przez cały etap, w szczególności Jasperowi [Hansenowi] i Pawłowi [Poljańskiemu]. Na koniec potrzebowałem mocnego depnięcia. Paweł był moim ostatnim pomocnikiem i jego tempo dało się rywalom we znaki - mówił Majka.

Polak w klasyfikacji generalnej jest trzeci - do prowadzącego Aru traci 1.24, do drugiego Rodrigueza 1.23, a za plecami ma rewelację wyścigu - Holendra Toma Dumoulina (Giant-Alpecin), który zaskakująco dobrze radzi sobie w górach i z niecierpliwością czeka na etap jazdy na czas.

Majka w poniedziałek staje na starcie 16. etapu - ostatniego górskiego finiszu tegorocznej Vuelty. Do pokonania 185 kilometrów, a w końcówce dwa trudne podjazdy - Alto de Cobertoria (10 km, 8,7 procent) i finałowy Ermita de Alba (6,7 km, 11 procent).

- Etap 16 będzie jeszcze trudniejszy, końcówka to szaleństwo, więc trzeba czekać i grać tak, jak nogi pozwalają - podsumował zawodnik z Zegartowic.

Po ostatnim odcinku w Asturii kolarzy czeka dzień przerwy, a później 39-kilometrowa jazda indywidualna na czas. Ta zdecyduje o układzie klasyfikacji przed końcowymi etapami - łatwiejszymi, bez górskich finiszy, acz wymagającymi wzmożonej koncentracji.

- Cieszę się z trzeciego miejsca w klasyfikacji generalnej, ale różnice są niewielkie i walczyć o miejsce na podium będzie ciężko. Czuję się mocny, nie obawiam się żadnego z rywali, ale musimy nadrobić więcej nad Dumoulinem, który świetnie jeździ na czas - zaznaczył Polak, który w próbach walki z czasem na tle konkurencji wypadał w przeszłości całkiem dobrze.

Urwanie 25-letniego Dumoulina zdaje się pierwszym celem dnia dla Majki i pozostałych wspinaczy - kolarze w czołowej dziesiątce oprócz Polaka i będącego w nie najlepszej dyspozycji Alejandro Valverde, w przeciwieństwie do młodego Holendra, nie mogą pochwalić się wybijającymi się umiejętnościami jazdy na czas.



Najlepsze komentarze czytelników Sport.pl [SIERPIEŃ]