Vuelta a Espana. Rafał Majka gra o podium

Po raz drugi w karierze Rafał Majka bierze udział w bezpośredniej walce o podium jednego z najważniejszych wyścigów kolarskiego kalendarza. 25-latek z Zegartowic po 13 dniach zmagań jest czwarty w hiszpańskiej Vuelta a Espana i przed decydującymi odcinkami ma w rękach mocne karty.
Majka szansę na podium Grand Touru miał już w 2014 roku, gdy startował w Giro d'Italia. Polak przez sporą część wyścigu jechał na trzeciej pozycji, jednak trzecim tygodniu pokonały go problemy żołądkowe i kolarz ekipy Tinkoff-Saxo ostatecznie sklasyfikowany został na szóstym miejscu.

W tym roku, po występie w Tour de France i etapowej wygranej w Pirenejach, Majka przystąpił do hiszpańskiej Vuelty jako lider zespołu i po tygodniu zmagań naznaczonym kilkoma etapami zakończonymi na niewielkich podjazdach klasyfikacja generalna została poprzestawiana przez potwornie trudny górski etap w Andorze. W środę na 138 kilometrach zlokalizowano 6 wspinaczek, a w sumie blisko 5000 metrów w pionie. Odcinek obnażył słabości kilku zawodników, ale ze względu na to, że rozgrywany był po dniu przerwy, nie może być traktowany jako absolutny wyznacznik dyspozycji. Nie wszyscy kolarze lubią przerwę przed tak ciężkim dniem, część skarży się na wybicie z rytmu, szczególnie jeśli etap klasyfikowany jest jako jeden z najtrudniejszych odcinków wszech czasów.

Majka na położoną na wysokości ponad 2000 metrów metę dotarł jako szósty, wskakując na czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej. Polak w tabeli wyników rozdziela bohaterów pierwszych dni zmagań - Holendra Toma Dumoulina (Giant-Alpecin) i Kolumbijczyka Estebana Chaveza (Orica-GreenEdge). Pierwszy sięgał w ostatnich dniach do rezerw, popisowo jadąc na górskich etapach i broniąc koszulki lidera, mimo że jazda w górach to nie jego poletko. Zmagania w Asturii mogą okazać się i zapewne okażą się zdecydowanie ponad jego siły, stąd też Majka nie będzie musiał martwić się o Holendra w kontekście ostatecznego rozrachunku. 25-letni Chavez z kolei jedzie wyścig życia, wygrał już dwa etapy, ale pod znakiem zapytania stoi jego dalsza dyspozycja, gdyż to jego pierwsza przygoda z trzytygodniowym wyścigiem na tym poziomie.

Pozostali rywale, którzy w sobotę zasiądą z Majką do kolarskiego pokera, to prowadzący Fabio Aru (Astana), drugi Joaquin Rodriguez (Katusha), a także szósty Alejandro Valverde (Movistar Team). W dziesiątce czai się także Mikel Nieve (Team Sky) i pomagający Rodriguezowi Daniel Moreno. Większą stratę notuje Kolumbijczyk Nairo Quintana, którego w Andorze zmogła gorączka i do lidera traci ponad 3 minuty.

Decydujące momenty to trzy górskie etapy zakończone na podjazdach, dzień przerwy, a potem płaska jazda na czas. Podjazdy są długie, strome, a do tego nieznane w peletonie, gdyż wyścigi nie zawitały poprzednio na ich zbocza.

W górach najmocniejszy zdaje się być Aru, siła doświadczenia i niezłe w tym gronie umiejętności walki z czasem przemawiają na korzyść Valverde. Wiek i długa czasówka to z kolei kłopoty Rodrigueza, który nie prezentuje formy sprzed choćby dwóch czy trzech lat. Majka w tym gronie wydaje się być jednym mocniejszych kandydatów do podium. Polak nie szafuje siłami, jedzie swoje, nie próbując na siłę utrzymywać koła latającego Aru. Na czasówce powinien nadrobić nad wszystkimi, może z wyjątkiem Valverde i Dumoulina, acz ciężko jest wyobrazić sobie, by rosły Holender do etapu walki z czasem dotarł wśród najlepszych.

Polski góral w walce nie będzie osamotniony - ogromną pracę na jego rzecz wykonuje młodszy kolega - Paweł Poljański - który po raz kolejny pokazuje, jak ważna jest jazda zespołowa. "Poljan" do spółki z Maciejem Bodnarem w nadchodzących dniach pracowali będą za dwóch albo i trzech - w wyniku wypadków z motocyklami ze składu wylecieli dwaj koledzy - Peter Sagan i Sergio Paulinho.

Tour de France... i nie tylko. Największe kolarskie kraksy [ZDJĘCIA i WIDEO]