Tour de France. Ważny weekend dla Przemysława Niemca

Jeśli Damiano Cunego z Lampre-Merida nadal będzie tracić czas do faworytów Tour de France, rolę lidera zespołu przejmie Przemysław Niemiec. Tak przynajmniej wynika z wydarzeń z pierwszego tygodnia wyścigu. Relacja Na Żywo na Sport.pl z Tour de France w sobotę od godz. 15.30.
W czerwcu dyrekcja Lampre-Merida ogłosiła, że to Cunego - zwycięzca Giro d'Italia z 2004 r. - będzie liderem zespołu na TdF, ale w razie niepowodzeń Włocha tę rolę przejmie Niemiec. Tegoroczny sezon jest dla 33-letniego Polaka najlepszym w karierze. Pochodzący z Oświęcimia kolarz wiosną był dziewiąty w silnie obsadzonym wyścigu Tirreno-Adriatico, niedługo potem zajął szóste miejsce w Giro del Trentino. Szczyt formy przygotował na majowe Giro, gdzie jako przyboczny Michele Scarponiego dwa razy był na podium górskich etapów i ostatecznie uplasował się na szóstej lokacie w klasyfikacji generalnej.

Nic więc dziwnego, że pozycja Niemca w Lampre-Merida jest coraz mocniejsza. - Myślę, że któryś z nas powalczy o podium klasyfikacji generalnej, choć na pewno nie stać nas obu na to. Niemiec potwierdził podczas Giro, że jest jednym z najlepszych "górali" na świecie - powiedział o swoim koledze Cunego.

Pierwszy tydzień TdF pokazał, że Niemiec naładował akumulatory i solidnie przygotował się do jubileuszowej edycji tego wyścigu. Po siedmiu etapach jest 21. w "generalce", zdecydowanie wyżej od Cunego, który zajmuje 51. miejsce. Polak traci zaledwie 30 sekund do lidera wyścigu i jeszcze mniej do faworytów imprezy: 22 do Chrisa Froome'a, 16 do Alberto Contadora i pięć do Alejandro Valverde. Ma także sekundę przewagi nad Cadelem Evansem.

O wiele gorzej wiedzie się Cunego, który w wyniku kraksy na jednym z pierwszych etapów traci już minutę i 24 sekundy do najlepszych. Gdy Włoch uległ - na szczęście niegroźnemu - wypadkowi, Niemiec nie został przy nim i nie pomagał mu wrócić do peletonu. Takie dostał wytyczne od dyrekcji zespołu, która postanowiła, że Polak ma jechać na własne konto i zadbać, by przed dwoma etapami w Pirenejach nie tracić zbyt dużo do czołówki.

W weekend Niemca czeka najważniejszy test - dwa pirenejskie górskie etapy, które dokonają znacznych przetasowań w klasyfikacji generalnej. Na sobotę zaplanowano ponad 15-kilometrowy podjazd pod Col de Pailheres i prawie ośmiokilometrową wspinaczkę na Ax 3 Domaines. Dzień później cztery podjazdy kończące się premią pierwszej kategorii.

Jeśli Niemiec będzie się trzymał najlepszych - a wszystko wskazuje na to, że tak będzie - i awansuje do czołowej dziesiątki klasyfikacji generalnej, a Cunego nie odrobi strat, zespół zacznie jeździć "dla" Polaka.