Sport.pl

Tour de France. Żółtej koszulki (na razie) nie ma

Zabrakło tak niewiele, tylko 0,7 sekundy, by Michał Kwiatkowski został liderem Tour de France. 23-letni kolarz grupy Omega Pharma-Quick Step zachował czwartą pozycję w klasyfikacji generalnej
"To konkurencja high-tech" zapowiedział wtorkowy etap - jazdę drużynową na czas - dziennik "L'Equipe". Wszyscy zaplanowali dokładnie każdy detal widowiskowego wyścigu: w jakiej kolejności pojadą kolarze, kto i kiedy będzie ciągnął zespół, do kogo trzeba dostosować tempo, żeby zbyt wcześnie nie odpadł. - Podczas czasówki grupa musi być jedną maszyną - opowiadał David Millar z grupy Garmin-Sharp.

W drużynówce liczy się bowiem czas piątego zawodnika każdej ekipy. Gdyby więc wygrała Omega, w której jeździ Kwiatkowski, Polak jako najwyżej sklasyfikowany kolarz tej grupy zostałby liderem Tour de France.

Na liście pięciu faworytów etapu w "L'Equipe" Garmin zajmował pierwszą pozycję. Tuż za nim była Omega, mistrzowie świata w tej konkurencji. Potem Sky, RadioShack, Orica-GreenEdge. Trasa była krótka, zaledwie 25 km, do tego płaska, ale z niewdzięcznym bocznym wiatrem na słynnej La Promenade des Anglais, reprezentacyjnej ulicy Nicei.

Może właśnie tam nagły podmuch wiatru spowodował 0,7-sekundową stratę Omegi do zwycięzców z Oricy? A może powodem były urazy Tony'ego Martina - mistrz świata jeździ poobijany po upadku na pierwszym etapie - lub przeziębienie Marca Cavendisha, który od dwóch dni bierze antybiotyki.

Omega długo prowadziła (wyjechała na trasę jako druga). Pokonała Garmin, Sky z faworytem wyścigu Christopherem Froome'em, Saxo-Bank z Alberto Contadorem. Wszystko wskazywało na to, że nikt jej już nie zagrozi. "Kwiatkowski przejmie żółtą koszulkę" - przewidywała oficjalna strona wyścigu.

Aż tu nagle pojawiła się Orica, drużyna z Australii, gdzie czasówka jest koronną konkurencją. Brett Lancaster to były mistrz olimpijski w jeździe na torze, podobnie Stuart O'Grady, a Cameron Meyer zdobywał złote medale mistrzostw świata. Na pierwszym punkcie pomiaru czasu Australijczycy mieli sekundę przewagi nad zespołem Kwiatkowskiego i ją utrzymali.

O Oricy mówi się podczas Touru najwięcej. Na pierwszym etapie jej kierowca zablokował wjazd na metę, poniedziałkowy etap wygrał Simon Gerrans, wtorkowe zwycięstwo dało grupie trzy pierwsze miejsca w klasyfikacji generalnej. A tuż za kolarzami Oricy jest Kwiatkowski.

Polak nadal prowadzi wśród najlepszych młodzieżowców wyścigu i powiększył przewagę nad swoimi rówieśnikami. Żółta koszulka była blisko, ale Polak wciąż ma na nią szansę. Jest w formie, na każdym etapie jeździ z przodu, a we wtorek w Nicei nadawał grupie tempo. W środę etap, który odpowiada profilem trasy aktualnemu mistrzowi Polski - 228 km z Cagnes-sur-Mer do Marsylii z wieloma pagórkami po drodze, jak na belgijskich klasykach, gdzie tak udanie zaczął sezon.

Więcej o:
Komentarze (1)
Tour de France. Żółtej koszulki (na razie) nie ma
Zaloguj się
  • mercx

    Oceniono 4 razy -4

    a bidnemu polakowi jak zawsze wiatr w oczy...a to pół sekundy, a to to, a to tamto... nawet jak jedzie w zespole mistrzów świata w tej konkurencji to i tak jak na złość przegrają o 1 sekundę.. żenada... teraz to już kwiatkowski bedzie spadał , po następnym etapie bedzie 45 a jak dojedzie do Paryża to w generalce bedzie przed ostatni.

    i du...a!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX