Kolarskie MŚ w Valkenburgu. Bodnar i Paterski tuż za podium

Po 18 latach do programu mistrzostw wróciła jazda drużynowa na czas. Dzięki temu dla dyscypliny otworzyły się drzwi do pozyskania pieniędzy od sponsorów, a dla Polaków szansa na medale.
Są dwie istotne różnice między drużynówką rozgrywaną w latach 1962-94 a obecną. Pierwsza taka, że dystans jest teraz ruchomy. W niedzielę kolarze mieli do przejechania 53,2 km zamiast - jak przed laty - równo 100. Druga, zdecydowanie bardziej istotna, polega na tym, że drużyny narodowe, w których jeździ po czterech zawodników, zastąpione zostały przez grupy zawodowe z sześcioma kolarzami. Na mecie liczył się czas czwartego zawodnika.

- Na początku zamierzaliśmy przywrócić tę konkurencję w dawnym kształcie z drużynami narodowymi, ale federacje wcale nie były zainteresowane tym projektem, bo brakuje im odpowiednich struktur. Tylko siedem, osiem z nich mogły wystawić pełne drużyny, zwróciliśmy się więc do szefów ekip zawodowych, które przyjęły nasz pomysł z wielkim entuzjazmem - tłumaczył powrót tej specjalności Philippe Chevalier odpowiedzialny za program MŚ w Międzynarodowej Federacji Kolarskiej (UCI).

- Dzięki temu na pewno mistrzostwom świata przybędzie sponsorów, ale rzeczywiście drużynom zawodowym łatwiej jest skomponować skład niż federacjom narodowym - przyznał były francuski kolarz Laurent Jalabert.

Nikt nie ma wątpliwości, że taki wyścig jest niezwykle atrakcyjny. - To jedna z najpiękniejszych konkurencji, ale zarazem najtrudniejsza dla kolarzy. Ani przez chwilę nie można symulować jazdy - stwierdził belgijski kolarz Tom Bonen.

W niedzielę wraz ze swoimi kolegami z drużyny Omega-Pharma sięgnął po złoty medal. Belgijska drużyna 53 km lekko pagórkowatej trasy przejechała ze średnią prędkością 50 km/godz. Oprócz Bonena drużynowymi mistrzami świata zostali: Niemiec Tony Martin, Francuz Sylvain Chavanel, Słowak Peter Veltis, Belg Kristof Vandewalle i Holender Niki Terpstra. Blisko podium byli Polacy z Liquigasu: Maciej Bodnar i Maciej Paterski. Do trzeciego miejsca zabrakło im zaledwie 17 s. Dla polskiego kolarstwa szosowego, które w MŚ od dawna nie może się doczekać miejsca w dziesiątce, to zauważalny postęp. Wystartowała też polska drużyna - CCC Polkowice. Na 33 zespoły zajęła 26. miejsce.

Mistrzostwa w Valkenburgu dopiero się zaczęły. W środę odbędzie się jazda na czas elity, a w niedzielę wyścig ze startu wspólnego.