Tour de France. Wiggins - kolarz model(owy)

:
-
Być może lider Tour de France Bradley Wiggins to największy hipster wśród kolarzy od ery bokobrodów z lat 60., ale jest nie tylko efektowny. Jest też zabójczo skuteczny.
Można powiedzieć, że urodzony w Belgii Wiggins jest beneficjentem brytyjskiej Loterii. Olśniewające sukcesy brytyjskich kolarzy zaczęły się wraz z gigantycznymi dopłatami National Lottery. We wtorek można było w niej wygrać 67 mln funtów.

Loteria zaczęła łożyć na brytyjski sport w 1998 roku, dwa lata później Wiggins, syn australijskiego zawodowego torowca Garry'ego Wigginsa, człowieka z buszu, choleryka, pijaka i amfetaministy, zdobył pierwszy olimpijski medal na torze w Sydney. Potem krążki spadły gradem - Brytyjczyk jest olimpijskim multimedalistą na torze, bo ma na koncie sześć medali, w tym trzy złote na trzech kolejnych igrzyskach. Dzięki pieniądzom z loterii Wiggins i spółka mogli korzystać z wynalazków NASA, McLarena i tak strzec swoich tajemnic, że niszczyli kosmiczne kostiumy po zawodach, aby nie wpadły w ręce rywali.

W Londynie zanosi się na kolejny olimpijski medal Wigginsa, tym razem na szosie - największe szanse ma w czasówce.

Brytyjczyk - po wspaniałych tegorocznych zwycięstwach w Paryż-Nicea, Tour de Romandie i Criterium du Dauphine - był faworytem Tour de France. Czaił się od prologu tuż za Fabianem Cancellarą, aż zdobył żółtą koszulkę lidera na siódmym etapie w Wogezach - przy czym okazało się prawdą to, co mówił dyrektor wyścigu Christian Prudhomme, że naturalnej selekcji nie muszą w Wielkiej Pętli przeprowadzać Alpy i Pireneje. Na ostatnim podjeździe pod La Planche des Belles Filles, czyli na Polanę Pięknych Dziewczyn (zaledwie 1035 m npm), Wiggins pewnie utrzymał się w grupce mocarzy tegorocznej Wielkiej Pętli, był na mecie trzeci, co dało mu prowadzenie w wyścigu. Już go zapewne nie odda do samego Paryża.

Francuzi mają kilka ładnych określeń na kolarzy: rouleur jeździ dobrze w górach i na czas, wygrywa wieloetapowe wyścigi, ale nie jest żadnym specjalistą, puncheur najlepiej czuje się na krótkich, ostrych podjazdach, takich jak na Polanę Pięknych Dziewczyn, grimpeur - wspinacz, znakomity w Alpach czy Pirenejach, czyli mały, lekki i z niesamowitą parą w udach, sprinter, wiadomo, nogi sztangisty odwaga kaskadera. Wiggins jest dość dziwną mieszanką - wygrał czasówkę do Besancon, mógłby wygrać w Wogezach, gdzie podjazdy miały 20-procentowe stromizny, zwyciężył w ulicznym sprincie (choć nie w TdF). Na alpejskim etapie z najwyższymi górami de la Madaleine, de la Croix de Fer przeżywał kłopoty, gdy dwukrotnie atakował Vincenzo Nibali, ale dysponuje też kolegami, którzy - gdy otrzymają stanowczy rozkaz w słuchawkach od dyrektora grupy - pomagają. Na 11. etapie urodzony w Kenii, wychowany w RPA wicelider wyścigu Brytyjczyk Chris Froome rwał się do zwycięstwa, ale został przez radio wezwany do pomocy Wigginsowi i pomógł.

Żółtą koszulkę modniś zdobył wśród Pięknych Dziewczyn, co ładnie do niego pasuje. Brytyjczyk stylizuje się na modsa, garściami czerpiąc wzory z subkultury lat 60. Moda modsów jest jego obsesją, dziś nosi bokobrody, włosy krótko przycięte, koszulki uszyte na miarę z wąskimi ramionami, dopasowane garnitury z nogawkami-rurkami. W domu ma kolekcję vesp i lambrett z lat 70. i - nie zdziwiłbym się - pewnie ogląda film Quadrophenia z młodym Stingiem i z "The Who". Charakterystyczne - na okładce płyty Quadrophenia jest piękna vespa z tajemniczym modsem na siodełku.

Liczby Wigginsa

2 - tylu Brytyjczyków wygrywało poboczne klasyfikacje w 109-letniej historii Tour de France - Robert Millar górską w 1984 roku i Mark Cavendish punktową w 2011. Brad Wiggins ma szansę był pierwszym Brytyjczykiem, który wygrał wyścig

45 lat - czekali Brytyjczycy na zwycięstwo w wyścigu Paryż - Nicea. W 1967 roku wygrał go Tom Simpson, który cztery miesiące później zmarł na trasie Tour de France. W tym roku udało się to Wigginsowi

Więcej o Tour de France w Sport.pl ?