Głuchoniemy Duck Hee Lee najmłodszym tenisistą w rankingu ATP

Przed tygodniem 14-letni Duck Hee Lee został najmłodszym tenisistą sklasyfikowanym na rankingowej liście ATP. To nie jedyny fakt, jaki wyróżnia reprezentanta Korei Południowej spośród tysiąca dziewięciuset siedemdziesięciu tenisistów, przy których nazwisku widnieje choćby jeden rankingowy punkt. Lee, który wygrał kilkanaście turniejów w międzynarodowych rozgrywkach juniorskich, jest w elicie jedynym zawodnikiem głuchoniemym - napisał na swoim blogu ?Vamos? Marek Furjan.

Wielu z nas bez dźwięku piłki odbijającej się od kortu, czy ocierającej się o struny rakiet zawodników, nie jest w stanie oglądać nawet telewizyjnego przekazu z zawodów tenisowych. Sterylne warunki wokół kortu i milczenie widowni podczas wymian od wielu lat stanowią o odmiennej atmosferze od tej, jaką możemy zaobserwować choćby na trybunach boisk piłkarskich czy pod skoczniami narciarskimi. Dzięki zalecanej ciszy, rywalizujący zawodnicy mogą słyszeć każdy dźwięk, jaki wydadzą rakieta i piłka po uderzeniu przeciwnika. Pomaga to w odgadnięciu rotacji, siły uderzenia, czy kozła, jaki zrobi piłka po kontakcie z nawierzchnią. Duck Hee Lee, który nie słyszy od urodzenia, na podobne analizy nie może sobie pozwolić. - Nie przejmuję się moją dolegliwością - instruował dziennikarzy Lee podczas tegorocznego juniorskiego turnieju Australian Open. W przekazie pomagał trener Kyung Hoon Park, który czytał z ruchu warg tenisisty i tłumacz, który koreańskie słowa szkoleniowca przekazywał w dostępny sposób anglojęzycznym słuchaczom.

W swoim pierwszym wielkoszlemowym występie w Melbourne Lee odpadł w drugiej rundzie, jednak ten sezon jest dla niego wyśmienity. Wygrał czternaście z siedemnastu spotkań juniorskich, a w jednym z japońskich Futuresów przeszedł kwalifikacje i wygrał jeden mecz w imprezie głównej. Pokonując starszego o osiemnaście lat reprezentanta gospodarzy, Lee zdobył pierwszy i jak dotąd jedyny punkt, który pozwala mu widnieć na 1572 pozycji rankingu ATP (przed tygodniem był o trzy lokaty wyżej). Z każdym tygodniem pnie się w górę także na listach juniorskich (zwyciężył w 63 z 80 rozegranych w karierze spotkań). W ubiegłym tygodniu bez straty seta wygrał turniej w Indiach, a kolejne punkty dały mu - również rekordową - trzydziestą ósmą lokatę. Ten sezon chciałby zakończyć w czołowej dziesiątce.

- Najtrudniejsza jest dla mnie komunikacja z sędziami. Nie słyszę komend, także tych dotyczących piłek autowych, więc czasami...kontynuuję wymianę" - tłumaczy Lee. Problemy dotyczą także próśb arbitra o wstrzymanie się z rozpoczęciem kolejnej wymiany. W takich sytuacjach Koreańczyk potrzebuje od sędziego gestów, które jest w stanie dostrzec przed rozpoczęciem ruchu serwisowego. Głuchoniemota ma na korcie także pewne zalety. - Jest mi łatwo o koncentrację, bo nic nie słyszę. Gra mi się więc wygodniej - zauważa zawodnik. Wzorowo przebiega także współpraca zawodnika z trenerem. - Komunikacja między zawodnikami i trenerami w Korei jest z reguły prosta, ponieważ zawodnicy wiedzą, że powinni przestrzegać tego, co jest im przekazywane - zaznacza trener Park.

Pomimo stawiania pierwszych poważniejszych kroków na arenie międzynarodowej, postać Koreańczyka znana jest doskonale Rafaelowi Nadalowi. - Zwycięska historia DuckHeeLee uczy nas, że powinniśmy walczyć! Najmłodszy zawodnik w ATP - napisał na swoim Twitterze Nadal kilkanaście godzin po tym, jak 14-latek wygrał mecz z Masatoshim Miyazakim. Hiszpan poznał młodziana podczas towarzyskiej gierki w Korei przed sześcioma laty - rok po tym, jak Lee po raz pierwszy, na prośbę ojca, wziął do ręki rakietę. Najważniejszym dokumentem w telefonie Koreańczyka jest pamiątkowe zdjęcie z Nadalem i Rogerem Federerem, zrobione podczas tamtego wydarzenia. - Grałem wtedy z Rogerem, ale wczoraj minął mnie w holu i nie rozpoznał. Byłem bardzo zawiedziony. Bardzo chciałem zrobić sobie z nim zdjęcie. Może w przyszłości... - żalił się dziennikarzom w Melbourne.

Tenisista nie chce być jednak traktowany ulgowo. - Ani ja, ani mój trener, ani moi rodzice nie chcemy mówić sędziom o moim problemie. Chcę sobie z tym radzić sam - tłumaczy.

 

Więcej o tenisie przeczytasz na blogu Marka Furjana - Vamos

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.