Chora na białaczkę Morariu przyjechała na US Open

Organizatorzy i widzowie wielkoszlemowego turnieju US Open będą mieli szansę powitać na trybunach amerykańską tenisistkę Corinę Morariu, u której w maju stwierdzono rzadką odmianę białaczki.

Chora na białaczkę Morariu przyjechała na US Open

Organizatorzy i widzowie wielkoszlemowego turnieju US Open będą mieli szansę

powitać na trybunach amerykańską tenisistkę Corinę Morariu, u której w maju stwierdzono rzadką odmianę białaczki.

23-letnia Morariu przyleciała do Nowego Jorku w niedzielę. Do wtorku zamierza spędzić jak najwięcej czasu ze swoimi przyjaciółmi z kortów i dopingować ich na trybunach.

- Bardzo pomaga mi przebywanie wśród przyjaciół i ludzi, których znam od lat. Dzięki nim psychicznie czuję się znakomicie. Mamświeży zapas sił, który na pewno przyda się w walce z chorobą - powiedziała Morariu. W środę tenisistka leci do Boca Raton, gdzie

rozpoczyna kolejny cykl chemoterapii.

Amerykanka jest bardzo blada. Przez cały czas chodzi z głową zakrytą szalikiem - w wyniku naświetlań straciła włosy. Jednak zachowuje dobre samopoczucie. W poniedziałek rano żartowała, że jej niedawno urodzony siostrzeniec ma więcej włosów od niej.

Przez cały czas tenisistka jest bardzo podatna na infekcje. Nawet najsłabszy wirus jest w stanie posłać ją do szpitala na kilka tygodni. Jednak Morariu pozostaje dobrej myśli.

- Mój lekarz powiedział mi, że mamy przed sobą wyboistą drogę i czekają nas ciężkie chwile. Ale cały czas powtarza, że mój stan się poprawia - wyznała 23-letnia Amerykanka.

Morariu wspominała czerwcowy turniej na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa w Paryżu i gest Jennifer Capriati, który doprowadził ją do łez. Jej rodaczka, po jednym ze spotkań, podeszła do kamer telewizyjnych z transparentem, na którym można było przeczytać: "Corina - wracaj szybko do zdrowia".

- Leżałam wtedy w szpitalu. Było ze mną bardzo krucho. Gest Jennifer zdarzył się niespodziewanie. Przed nim nie byłam zbyt zaangażowana w przebieg turnieju. Ale kiedy zobaczyłam ten napis łzy po prostu zaczęły lecieć mi po policzkach. Na chwilę kompletnie odebrało mi mowę - powiedziała Morariu.

Tenisistka przyznała się do tęsknoty za grą w turniejach. Nie brakuje jej za to uciążliwych treningów i ciągłych podróży. Przyznała też, że jest zbyt wcześnie, aby myśleć o powrocie na kort.

- Jestem bardzo słaba. To naprawdę smutne po tych wszystkich latach bycia zawodowym sportowcem. Codziennie zmagam się ze zwykłym półgodzinnym spacerem. Dlatego na razie trudno mi myśleć o powrocie. Zobaczymy co się zdarzy - powiedziała Amerykanka.

Urodzona w Detroit zawodniczka wygrała w 1999 roku - w parze z Lindsay Davenport - rywalizację deblistek w Wimbledonie. Wspólnie amerykańskie tenisistki zapisały na swoim koncie 12 zwycięstw w turniejach WTA Tour. Do największych sukcesów tenisistki zalicza się także zwycięstwo w parze z Ellisem Ferreirą w grze mieszanej podczas Australian Open, w styczniu w 2001 roku.