Piesiewicz ogłosił ws. zaległych wypłat dla olimpijczyków. Pominął Tomasiaka

Tegoroczni medaliści olimpijscy z Cortiny / Mediolanu musieli bardzo długo czekać na swoje pieniądze w ramach nagród za zdobyte krążki. To pokłosie poważnych zawirowań finansowych wokół Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Jego szef, Radosław Piesiewicz, podziękował nagrodzonym za "cierpliwość". Co znamienne, pominął przy tym Kacpra Tomasiaka.
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl

Nie ustają burze wokół Polskiego Komitetu Olimpijskiego oraz samego prezesa tej instytucji, Radosława Piesiewicza. Wszystko przez fatalne, zdaniem grupy działaczy opozycyjnie nastawionych do prezesa, zarządzanie PKOl-em, na którym ciąży m.in. afera związana z upadłą firmą Zondacrypto. 

Zobacz wideo Sport.pl PLUS

Prezes dziękuje zawodnikom, ale nie wymienia Kacpra Tomasiaka

W poniedziałek 15 czerwca w siedzibie PKOl zaplanowano Walne Zgromadzenie. Raczej płonne są nadzieje tych, którzy myślą, że podczas niego działacze zdołają usunąć Radosława Piesiewicza z zajmowanego stanowiska. Tym bardziej, że prezes może pochwalić się pewnym sukcesem. 

Za taki zapewne sam uzna fakt, że niespełna cztery miesiące po zakończeniu zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie / Cortinie może wreszcie ogłosić, że medaliści oraz członkowie sztabów trenerskich otrzymali należne im pieniądze. 

- Dziś dzięki prywatnym sponsorom wypłaciliśmy wszystkie zaległe nagrody dla medalistów olimpijskich. Dziękuję za zrozumienie Władkowi [Semirunnijowi - przyp.red.] Pawłowi Wąskowi i dwóm trenerom - miał powiedzieć Radosław Piesiewicz. Cytat pochodzi od Mateusza Ligęzy z Radia Zet, który zauważył, że nie ma w owych "podziękowaniach" Kacpra Tomasiaka, a więc trzykrotnego (!) medalisty olimpijskiego. 

To ewidentne "wbicie szpilki" w samego skoczka narciarskiego i jego otoczenie. Nie jest bowiem tajemnicą, że matka Tomasiaka miała stać na czele ludzi, przygotowujących pozew zbiorowy wycelowany w prezesa Piesiewicza. 

O tym, kto ewentualnie mógłby zastąpić obecnego szefa PKOl powiedziała w wywiadzie dla WP Sportowych Faktów Otylia Jędrzejczak. 

- Rafał Brzoska jest świetnym biznesmenem i człowiekiem, który dogada się z każdym. Skoro potrafi zarządzać potężnym, międzynarodowym imperium biznesowym, to poradziłby sobie z PKOl-em. Najlepiej prosperujący komitet, bez żadnych afer, pamiętamy z czasów Piotra Nurowskiego. To też był rasowy biznesmen, człowiek z szerokimi horyzontami, który potrafił rozmawiać z każdym. Myślę, że wspólnie z grupą prezesów bylibyśmy w stanie pomóc mu ułożyć wszystko. Jeśli tylko uzyskam poparcie dla tego pomysłu, to jestem gotowa wziąć na siebie ciężar przekonania Brzoski - powiedziała była mistrzyni olimpijska i obecna prezeska Polskiego Związku Pływackiego. 

Więcej o: