20-letni Alex Borucki potwierdził, że jest jednym z najbardziej utalentowanych kajakarzy młodego pokolenia. Polak już kilka lat temu zdobywał najwyższe laury w kategoriach juniorskich, jednak teraz w wielkim stylu przedstawił się w rywalizacji seniorskiej. Zdobycie mistrzostwa Europy w konkurencji K-1 500m jest tego najlepszym dowodem.
Borucki nie był wymieniany w gronie faworytów do zwycięstwa, jednak znakomicie popłynął i odparł ataki wielkich sław tego sportu - Czecha Josefa Dostala czy Niemca Jacoba Schopfa. Jednak niedługo po wyścigu przyszły fatalne wieści. 20-latek został zdyskwalifikowany, a powodem było zbyt duże oddalenie się od środka toru.
Polski sztab nie czekał ani chwili i złożył protest. Po długim oczekiwaniu okazało się, że został on uwzględniony, a wynik Boruckiego znów pojawił się na szczycie klasyfikacji. Nastała wielka radość.
- Faktycznie, w trakcie wyścigu zbliżył się do bojek wyznaczających jego tor, jednak nie przekroczył go. W tym momencie rozpoczęła się cała procedura odwoławcza. Wspólnie ze sztabem szkoleniowym, trenerami i sekretarzem reprezentacji przeanalizowaliśmy sytuację i przygotowaliśmy argumentację - opowiada Maciej Zawadzki, lider zespołu polskich kajakarzy, cytowany przez Interię. Okazało się jednak, że pierwszy protest nie przyniósł skutku. Trzeba było złożyć kolejne odwołanie.
Zobacz też: Amerykanie szykują zemstę. Albo zmiany, albo mundialu nie będzie
Zebrane dowody wystarczyły, by główne jury mistrzostw cofnęło decyzję o dyskwalifikacji. - Choć Alex rzeczywiście zbliżył się do granicy toru, to nie przekroczył jej i nie odniósł z tego żadnej korzyści. Wręcz przeciwnie: płynąc bliżej bojek, pokonał nieco dłuższy dystans. Dodatkowo wskazaliśmy, że podobne sytuacje miały miejsce również w przypadku innych zawodników, którzy nie zostali ukarani. (...) Ostatecznie jury przyznało nam rację i uznało, że w tej sytuacji dyskwalifikacja nie była konieczna - relacjonuje Zawadzki.
Sam Alex Borucki nie mógł uwierzyć w taki sukces. - To jest coś niesamowitego. Jeszcze tydzień temu byłem nastolatkiem przed dwudziestymi urodzinami, a dziś jestem mistrzem Europy seniorów. (...) To jest dowód na to, że wchodzę do świata kajakarstwa z buta i można śmiało mnie nazywać gwiazdą światowych kajaków seniorskich - powiedział.
Dystans 500 metrów w kategorii K-1 nie jest dyscypliną olimpijską. Na igrzyskach zawodnicy rywalizują na dystansie dwukrotnie dłuższym. Alex Borucki na portugalskich mistrzostwach Europy w tej konkurencji zajął 9. miejsce.
Polacy z Montemor-o-Velho przywiozą worek medali. Wicemistrzostwo Europy zdobyła żeńska czwórka w składzie Sandra Ostrowska, Dominika Putto, Adrianna Kąkol, Katarzyna Kościółek. Dwukrotnie na najniższym stopniu podium stawała Dorota Borowska - indywidualnie oraz w dwójce z Mileną Mackiewicz. Niedziela, 14 czerwca, jest ostatnim dniem mistrzostw.