Nieco w cieniu piłkarskich mistrzostw świata rozgrywane jest tegoroczne World Cup of Darts. 40 narodowych duetów mierzy się w walce o miano najlepszej reprezentacji. Wśród nich nie mogło zabraknąć Polaków - bardzo dobrze spisujących się w tym sezonie Krzysztofa Ratajskiego i Sebastiana Białeckiego. Swoją dobrą formę zaprezentowali we Frankfurcie.
Losowanie fazy grupowej okazało się dla Biało-Czerwonych korzystne. Udało się uniknąć niewygodnych rywali, takich jak Hong Kong, Filipiny, Japonia czy Hiszpania. Polski duet jest zdecydowanie mocniejszy zarówno od Portugalczyków (Jose de Sousa i Luis Camacho), jak i Szwajcarów (Stefan Bellmont i Marcel Walpen).
Mecze fazy grupowej rozgrywane są jednak zaledwie do czterech wygranych legów, a do dalszej fazy turnieju awansują wyłącznie zwycięzcy grup. W takim formacie niezwykle łatwo o niespodzianki. W zeszłym roku odczuli to właśnie Polacy. Po niespodziewanej porażce z Norwegami nie udało się wyjść ze stosunkowo łatwej grupy. Zadecydował słaby bilans legów. Każda trafiona podwójna może mieć więc wielką wagę.
Zobacz też: Cały świat uległ iluzji. To już nie jest mundial
Tym razem jednak ma być inaczej. Polska powszechnie uważana jest za potencjalnego "czarnego konia" tegorocznych mistrzostw świata par. Biorąc pod uwagę zarobki wyłącznie w bieżącym sezonie, Krzysztof Ratajski jest czternastym zawodnikiem na świecie, a Sebastian Białecki w takim rankingu zajmuje 34. miejsce.
Polacy rozpoczęli od nienajlepszego, ale zwycięskiego lega. Podwójną ósemkę trafił Krzysztof Ratajski i Polacy objęli prowadzenie 1:0. W kolejnym legu wciąż jednak brakowało dobrej gry na dystansie. Swoje szanse mieli zarówno Camacho, jak i de Sousa, jednak lega celnym rzutem w podwójną ósemkę zakończył Sebastian Białecki.
Portugalczycy już wtedy mieli bardzo trudne zadanie - by powalczyć o zwycięstwo z Polską, potrzebowali aż dwukrotnie przełamać rzut Biało-Czerwonych. Ratajski i Białecki jednak rozkręcali się z podejścia na podejście. Polski Orzeł po raz kolejny trafił podwójną ósemkę. Wtedy o sobie przypomniał Jose de Sousa - były mistrz Grand Slam of Darts rzucił dwa maxy, a Luis Camacho zakończył lega ładnym finiszem.
Polacy jednak nic nie zrobili sobie z tej drobnej straty. Zarówno Krzysztof Ratajski, jak i Sebastian Białecki bardzo dobrze spisywali się przy tarczy, a mecz - oczywiście na podwójnej ósemce - zamknął Białecki. Wygrana 4:1 sprawia, że reprezentacja Polski jest już o włos od awansu do fazy pucharowej!
Faza grupowa zakończy się 12 czerwca. Tego dnia w sesji popołudniowej Szwajcaria zmierzy się z Portugalią. Sesja wieczorna natomiast przyniesie pojedynek Szwajcarów z Polakami.