Wciąż trwa afera w związku z Zondacrypto. Giełda kryptowalut, która była sponsorem wielu klubów i podmiotów sportowych, przestała wypłacać środki, w związku z czym część zespołów wypowiedziała im umowy z ich winy. Zondacrypto była także sponsorem PKOl i zadeklarowała się wypłacić nagrody olimpijczykom.
Choć już trochę czasu minęło, medaliści olimpijscy nadal nie otrzymali obiecanych pieniędzy. Zaległość wynosi w sumie 1,1 mln złotych. Kacper Tomasiak czeka na pół miliona złotych, Paweł Wąsek i Władimir Semirunnij po 200 tys. zł, a trenerzy Roland Cieślak i Maciej Maciusiak po 75 tys. zł.
Ogromna lawina krytyki spadła na Polski Komitet Olimpijski i Radosława Piesiewicza, a opozycja - w związku z tym - nawet domagała się jego dymisji. Dziennikarze WP SportowychFaktów relacjonują, że PKOl urwał kontakt z medalistami aż do poniedziałku.
Wirtualna Polska relacjonuje, iż w poniedziałek, 1 czerwca w godzinach wieczornych odbyło się spotkanie pomiędzy PKOl, a zawodnikami lub ich przedstawicielami. "Każdy, kto liczył, że strony szybko dojdą do porozumienia i wrócą do domów z podpisanym porozumieniem, mógł się poczuć zawiedziony. Spotkanie dłuższymi momentami bardziej przypominało kłótnię niż konstruktywne negocjacje" - przekazuje serwis.
Wiceprezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego - Andrzej Supron zdradził dziennikarzom, że "przez większość czasu dyskusja była merytoryczna". "Z innych źródeł wiemy, że dyskusja z medalistami olimpijskimi i ich trenerami momentami była bardzo gorąca, bo sekretarz PKOl-u Marek Pałus na początku przedstawił dokumenty, które miały potwierdzać brak odpowiedzialności organizacji za zobowiązania Zondacrypto" - opisywano.
Zobacz też: Zwrot ws. Zondacrypto i medalistów olimpijskich. Związki ogłaszają
- Tylko jedna pani, reprezentująca Kacpra Tomasiaka, miała inne zdanie. (...) Często przerywała i zupełnie niepotrzebnie podgrzewała atmosferę - powiedział wiceprezes PKOl. Interesów skoczka narciarskiego broniła jego mama - Kinga, która krytykowała PKOl "za brak wypłaty części nagród".
"Na każdy z argumentów przedstawianych przez działaczy Kinga Tomasiak miała swoje racje i nie chciała słyszeć o tym, by organizacja wymigała się od odpowiedzialności za zobowiązania" - czytamy.
Serwis informuje, iż prezes PKOl Radosław Piesiewicz zadeklarował, że "weźmie na siebie obowiązek spłaty nagród i będzie szukał sposobu, by znaleźć pieniądze na ten cel". Zdaniem wiceprezesa PKOl jego przełożony ma czuć "dyskomfort" z powodu braku spłaty nagród i zapewnił, że nikt nie zostanie na lodzie.
- Moim zdaniem ta cała dyskusja i emocje podczas poniedziałkowego spotkania były niepotrzebne. Uzmysłowiłem jednej z pań, że może iść do sądu i skarżyć Zondacrypto. Widzę zaangażowanie prezesa i nie mam wątpliwości, że sprawa po raz kolejny zakończy się sukcesem - zakończono.