Muszą zapłacić 455 tys. euro za tragiczną śmierć paralimpijczyka

Brytyjska Federacja Lekkoatletyczna (UK Athletics) musi zapłacić 455 tys. euro za śmierć paralimpijczyka Abdullaha Hayayeia. Reprezentant Zjednoczonych Emiratów Arabskich zginął podczas treningu przed mistrzostwami świata w 2017 roku.
Wyrok w sprawie śmierci Abdullaha Hayayeia
screen z: https://www.youtube.com/watch?v=5Qv4ibya7eY

Od tragicznego wypadku minęło już dziewięć lat. We wtorek 2 czerwca Centralny Sąd Karny w Anglii wydał wyrok, na mocy którego Brytyjczycy z UK Athletics zostali zobligowani do zapłacenia odszkodowania w wysokości 405 tys. euro oraz do pokrycia kosztów sądowych (ok. 51 tys. euro). 

Zobacz wideo Sport.pl PLUS

Śmierć Abdullaha Hayayeia zszokowała świata paralimpijski 

Do tragicznego wypadku doszło 11 lipca 2017 roku. "36-latek trenował w Londynie przed rozpoczynającymi się w piątek mistrzostwami świata osób niepełnosprawnych w lekkiej atletyce. Hayayei miał reprezentować swój kraj w rzucie oszczepem, dyskiem i pchnięciu kulą w kategorii F34 (sportowcy poruszający się na wózkach). Siatka zabezpieczająca rzutnię w Newham Leisure Centre przewróciła się na niego we wtorek po południu. Służby medyczne zostały powiadomione o wypadku o godz. 17, dwadzieścia minut później stwierdzono zgon" - zrelacjonował Dominik Szczepański na wyborcza.pl. 

Reprezentant ZEA został uderzony metalowym prętem, na którym wisiała siatka. Jego śmierć była szokiem dla świata sportów osób niepełnosprawnych. Abdullah Hayayei był uczestnikiem igrzysk paralimpijskich z Rio w 2016 roku, gdzie uplasował się na 6. miejscu w rzucie oszczepem i był 8. w konkursie pchnięcia kulą. 

- Nasze myśli i modlitwy kierujemy w kierunku rodziny, przyjaciół i członków reprezentacji Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Wszyscy jesteśmy zszokowani tą tragedią - powiedział po tragicznym w skutkach wypadku sir Philip Craven, a więc ówczesny prezydent Międzynarodowego Komitetu Paralimpijskiego. 

Dopiero po niemal dziewięciu latach od śmierci Abdullaha Hayayeia zapadł wyrok. Poza zasądzeniem odszkodowania, kierownik odpowiedzialny za organizację zawodów, Keith Davies, został skazany na 175 godzin prac społecznych w związku z naruszeniem przepisów bezpieczeństwa. 

"Śledztwo oraz proces sądowy po śmierci pana Hayayeia trwały niemal dekadę. Policja poinformowała, że dochodzenie wymagało lat skrupulatnej pracy detektywów, którzy zabezpieczyli zdjęcia z około tuzina imprez lekkoatletycznych, podczas których pracownicy UK Athletics korzystali z tej samej klatki. Fotografie dowiodły, że zabezpieczenia stabilizujące sprzęt nie były wówczas używane" - czytamy na stronie BBC. 

Co ciekawe, po latach od tej tragedii bardzo źle zachowali się przedstawiciele Brytyjskiej Federacji Lekkoatletycznej, próbując całą winą obarczyć tylko i wyłącznie Keitha Daviesa. Po wyroku sądu UK Athletics wydało specjalne oświadczenie. 

"Choć nic nie cofnie tego, co się stało, z pełną determinacją skupiliśmy się na wyciągnięciu wniosków z tych wydarzeń oraz na zapewnieniu wyższych standardów i zabezpieczeń w całej lekkoatletyce. Z szacunkiem przyjmujemy dzisiejszą decyzję sądu i pozostajemy zaangażowani w kontynuowanie tych działań z powagą i odpowiedzialnością, jakich wymaga ta sprawa" - czytamy. 

Więcej o: