Wojciech Sobierajski to sportowiec, uczestnik gal freak-fightowych, ale przede wszystkim autor wyników, które na przestrzeni lat trafiały do Księgi Rekordów Guinnessa. To on m.in. w 24 godziny przepłynął kajakiem najdłuższy dystans (262 km) oraz przebiegł maraton w sandałach na kole podbiegunowym przy temperaturze -15 stopni Celsjusza itd. Z rekordowym szczupakiem wyłowionym z Soliny nie poszło mu tak dobrze.
W majówkę sieć obiegła sensacyjna informacja. Wojciech Sobierajski poinformował w niedzielny poranek 3 maja, że wraz z ojcem Piotrem wyłowili rekordowego szczupaka o długości 133 cm! Udało im się to w Jeziorze Solińskim położonym niedaleko na południowy zachód od Ustrzyk Dolnych. Rekord, który miał zostać pobity po 56 latach był jednym wielkim oszustwem.
Bardzo szybko okazało się, że okaz o podobnych parametrach był widziany w Jeziorze Żarnowieckim, a nie jak podał Sobierajski w Solińskim. Po drugie zaś, tym, co szczególnie zwróciło uwagę były doniesienia, wedle których ojciec rekordzisty miał złowić szczupaka nocą, co jest zakazane, a samo zweryfikowanie rekordu okazało się niemożliwe, bo nie dostarczono oryginalnych zdjęć z danymi odnośnie m.in. czasu połowu.
Dziś już wiemy, że akurat ten rekord Sobierajskiego i jego ojca był mistyfikacją.
"Ja, Wojciech Sobierajski, przyznaję się do podania nieprawdziwych informacji w sprawie rekordowego szczupaka. Przepraszam wszystkich, których zawiodłem" - czytamy w oświadczeniu, umieszczonym na Instagramie.
"W ramach zadośćuczynienia zobowiązuję się do przeprowadzenia w przyszłym tygodniu akcji sprzątania brzegów jeziora Żarnowieckiego. Tylko zwycięstwo" - dodał Sobierajski.