Walczą o odwołanie Piesiewicza. Tylu podpisów brakuje

Jest całkiem spora opozycja w Polskim Komitecie Olimpijskim, która domaga się, by Radosław Piesiewicz przestał pełnić funkcję prezesa tej organizacji. Okazuje się, że jest coraz bliżej tego, by doszło do Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia - brakuje czterech podpisów pod wnioskiem o odwołanie Piesiewicza. - Uważam, że prezesa powinno się rozliczać za wykonane zadania - kontruje Piesiewicz.
GPrzywitanie olimpijczykw powracajacych z igrzysk Mediolan-Cortina 2026
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

Po ostatnich kontrowersjach wokół giełdy kryptowalut Zondacrypto - która była głównym sponsorem Polskiego Komitetu Olimpijskiego - jest coraz więcej ciemnych chmur nad Radosławem Piesiewiczem. Prezes PKOl mówił w filmie opublikowanym przez organizację, że nie zamierza się podać do dymisji, a poza tym liczy na to, że kadencyjność jego prezesury ulegnie przedłużeniu do listopada 2028 r. - obecnie kadencja Piesiewicza wygasa 30 kwietnia 2027 r. - Żadna nagonka polityczna, żadne fake newsy, żadne wypowiadane kłamstwa nie zmuszą mnie do tego, żebym podał się do dymisji - opowiadał Piesiewicz.

Zobacz wideo Sport.pl PLUS

To pierwszy krok do odwołania Piesiewicza. Brakuje czterech podpisów

Kacper Sosnowski ze Sport.pl podawał 12 maja, że przeciwnicy Piesiewicza zbierają podpisy pod zwołanie Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia, co pozwoli poddać pod głosowanie wniosek o jego odwołanie. - To kwestia najbliższych dni, będziemy mieć wymaganą liczbę podpisów - opowiadał jeden z naszych rozmówców. Teraz serwis WP SportoweFakty poinformował, że jesteśmy coraz bliżej finalizacji tego scenariusza. Brakuje tylko czterech podpisów, by doszło do wspomnianego Walnego Zgromadzenia.

Aktualnie 67 przedstawicieli podpisało się pod wnioskiem o odwołanie Piesiewicza. W tym gronie był m.in. Adam Małysz (prezes Polskiego Związku Narciarskiego) czy Sebastian Świderski (prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej). Pod wnioskiem nie podpisała się np. Otylia Jędrzejczak, a więc prezes Polskiego Związku Pływackiego.

Wiadomo, że pod wnioskiem raczej nie podpisze się Cezary Kulesza, czyli prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej. Wspomniane źródło twierdzi, że 12 organizacji ma być po stronie Piesiewicza. Jeżeli efektem Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia PKOl-u nie będzie głosowanie pod wniosek o odwołanie prezesa, to jego opozycjoniście zamierzają skierować sprawę do sądu. Sąd miałby orzec, "czy prezes ma prawo ignorować dokument podpisany przez tak liczną reprezentację działaczy".

Zobacz też: Nie żyje Marek Pituła - polski multimedalista

Piesiewicz pewny swego. "Proszę mi pozwolić przedstawić program delegatom"

Piesiewicz uważa, że przede wszystkim zależy mu na dobru polskich sportowców.

- Jeszcze raz powtórzę: tak, będę ubiegał się o kolejną kadencję prezesa PKOl. A program proszę mi pozwolić przedstawić delegatom, bo to oni będą wybierali i decydowali. To delegaci muszą dowiedzieć się pierwsi, jaki jest pomysł na kolejną kadencję. Uważam, że prezesa powinno się rozliczać za wykonane zadania. Jak zawsze historia i czas jest najlepszym momentem, by ta ocena padła, jakim byłem i jestem prezesem. Dla mnie najważniejsi są sportowcy i polskie związki sportowe, z takim programem wygrałem demokratyczne wybory - dodał prezes PKOl.

Więcej o: