W Rosji zawrzało. Ależ ich boli decyzja MKOl. "To są łajdacy"

MKOl nie rekomenduje ograniczeń dla sportowców z Białorusi, więc reprezentanci tego kraju mogą ponownie występować na arenie międzynarodowej pod własną flagą i hymnem. Zawieszenie Rosji zostało utrzymane w mocy. I to się nie podoba Rosjanom. - Oczywiste jest, że istnieje uprzedzenie do naszego kraju - mówi była mistrzyni olimpijska w łyżwiarstwie figurowym.
Irina Rodnina
screen: https://www.youtube.com/watch?v=jUKpM4o6hmQ

Od momentu inwazji Rosji na Ukrainę liczne organizacje sportowe wykluczały sportowców podchodzących z Rosji i Białorusi z rywalizacji międzynarodowej. Teraz zaczyna się to zmieniać, o czym świadczy ostatnia decyzja Komisji Wykonawczej w Międzynarodowym Komitecie Olimpijskim. MKOl ogłosił w komunikacie, że nie rekomenduje żadnych ograniczeń dla sportowców z Białorusi, więc będą mogli oni występować pod własną flagą i hymnem, o ile dane federacje przychylą się do tej decyzji MKOl-u. Na razie zawieszenie dla Rosjan zostało utrzymane w mocy.

Zobacz wideo Jakim cudem Rosjanie są na igrzyskach? „Obśmiali sankcje"

Rosjanie krytykują decyzję MKOl-u. "To są łajdacy"

Ta decyzja MKOl-u naturalnie nie spodobała się Rosjanom. Tatjana Tarasowa, trenerka w łyżwiarstwie figurowym i była mistrzyni olimpijska mocno skrytykowała organizację.

- Niesprawiedliwość polega na tym, że obiecali nam powrót po czteroletniej dyskwalifikacji. To była ich własna decyzja. A teraz MKOl zmienia swoje stanowisko i łamie własne zasady. Okazuje się, że to są łajdacy. Kto nas w ogóle obroni? Niemożliwe, żeby nikt nie stanął w obronie sportowców z Rosji. Oczywiste jest, że istnieje uprzedzenie do naszego kraju. Nasz sport pilnie potrzebuje teraz pomocy, a ta sprawa musi zostać rozwiązana na najwyższym szczeblu - wytłumaczyła Tarasowa.

- Ważne jest, by zrozumieć, że powody dyskwalifikacji sportowców z Rosji i Białorusi były początkowo różne. Rosjanie zostali objęci ograniczeniami z powodu dopingu w 2016 r., a sześć lat później nałożono nowe sankcje. Białorusini temu nie podlegali. Od tego jest Ministerstwo Sportu, by zakwestionować decyzję MKOl-u. Myślę, że nie zignorują tej sytuacji. Wyraźnie widać, jak nasi politycy walczą o interesy sportowców i o powrót Rosji do światowego sportu. Zawsze uczono nas, że nadzieja umiera ostatnia. Oczywiście jesteśmy zdenerwowani i wszyscy chcą sprawiedliwości - dodała Irina Rodnina, deputowana Dumy Państwowej.

Do sprawy odniósł się też Michaił Diegitariew, rosyjski minister sportu. - Oczekujemy, że decyzja dot. białoruskich sportowców utoruje drogą do podobnej decyzji w sprawie Rosji. Jesteśmy rozczarowani, że Komisja MKOl-u nie była w stanie wydać werdyktu i po raz kolejny odroczyła jej wydanie. Będziemy kontynuować intensywne działania dyplomatyczne i prawne w celu pełnego przywrócenia wszystkich rosyjskich sportowców - przekazał polityk.

Zobacz też: Media: Potężny rywal Polski w walce o igrzyska

Ukraina jest przeciwko powrotowi Białorusi. "Decyzja sprzeczna z zasadami"

Decyzja o braku ograniczeń dla sportowców z Białorusi nie spodobała się Ukraińcom.

"Wyrażamy kategoryczny protest i głębokie rozczarowanie decyzją MKOl, która jest sprzeczna z podstawowymi zasadami uczciwości, odpowiedzialności i wartości olimpijskich. Decyzja ta zapadła w czasie, gdy Białoruś nadal wspiera zbrojną agresję Federacji Rosyjskiej na Ukrainę i pozostaje wspólnikiem w tej wojnie. Terytorium Białorusi jest wykorzystywane do ataków rakietowych i dronów na ukraińskie miasta, a także do logistyki wojskowej i wsparcia armii rosyjskiej" - przekazał Narodowy Komitet Olimpijski Ukrainy.

Więcej o: