Radosław Piesiewicz jest szefem Polskiego Komitetu Olimpijskiego od 2023 roku. Liczne afery związane z jego prezesurą, jak choćby sprawa umowy z firmą Zondacrypto czy konflikt z Marianem Kmitą z Polsatu, mocno zachwiały jego pozycją. Utrata sponsorów naraża bowiem PKOl na znaczące kłopoty finansowe.
Z problemów Komitetu nic sobie nie robi Piesiewicz. Już niedługo w życie może wejść nowy statut PKOl-u, który wydłużyłby kadencję prezesa, a także utrudniłby proces odwołania go. Według zaktualizowanych założeń, opozycję musiałoby stanowić aż 4/5 wszystkich zebranych podczas Walnego Zgromadzenia, o czym pisał dziennikarz Sport.pl, Kacper Sosnowski.
Obecnie sprzeciw musiałoby zgłosić "zaledwie" 2/3 delegatów. I jak informują "Sportowe Fakty", pomimo wielkiej fali sprzeciwu wobec rządów Piesiewicza, opozycja nie dysponuje taką większością. Wymieniono działaczy, którzy nie uczestniczą w kuluarowych rozmowach o odwołaniu prezesa. Wśród nich znajdują się między innymi: Cezary Kulesza (PZPN), Grzegorz Bachański (PZKosz), Henryk Olszewski (PZLA) czy Mirosław Minkina (PZHL).
Zobacz też: Hurkacz postawił na zmiany! "Absolutnie nie spodziewałem się tej decyzji"
Co więcej, sprzymierzeńców Piesiewicz może również znaleźć w Towarzystwie Olimpijczyków Polskich. W tym gronie znajduje się Andrzej Supron. Wiceprezes PKOl-u postawił sprawę jasno w niedawnej rozmowie z Łukaszem Jachimiakiem. Według informacji "Sportowych Faktów", ramię w ramię z Supronem stoją też między innymi Renata Mauer-Różańska, Mieczysław Nowicki, a być może też Zbigniew Bródka i Tomasz Majewski. Otwarcie sprzeciwiają się Kajetan Broniewski oraz Tomasz Kucharski.
Łącznie Radosław Piesiewicz może liczyć na poparcie nawet 28 z 60 członków zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego. To więcej niż wystarczająco, by utrzymać się przy władzy. By uniemożliwić kontynuowanie kadencji Piesiewicza, opozycja musiałaby dysponować czterdziestoma głosami. Ma ich 32.
Choć grono sojuszników Piesiewicza jest wystarczające, by utrzymał on władzę w PKOl-u, grupa oponentów jest liczniejsza. - Wezwaliśmy pana Piesiewicza do dymisji. Padło pytanie czy ktoś jest przeciwny i nie było ani jednego głosu sprzeciwu - powiedział dla Sport.pl Leszek Blanik, członek zarządu Komitetu i szef Polskiego Związku Gimnastycznego, po spotkaniu ponad 50 prezesów polskich federacji sportowych z ministrem sportu Jakubem Rutnickim.