- PKOl od strony formalno-prawnej nie ma podstaw do rozwiązania umowy z Zondacrypto. Wszystkie świadczenia ze strony sponsora są realizowane. Dopóki wywiązuje się z warunków umowy, to jesteśmy zobligowani do dalszej współpracy - mówił podczas specjalnego briefingu prasowego prezes PKOl-u, Radosław Piesiewicz. Podczas gdy większość klubów sportowych wycofuje się ze współpracy z kontrowersyjnym sponsorem, Polski Komitet Olimpijski tego nie zrobił. Afera wokół giełdy kryptowalut doprowadziła również do buntu wewnątrz samego komitetu.
Nie brakuje w nim bowiem osób, które sprzeciwiają się decyzjom Piesiewicza i już wcześniej były przeciwne umowie z Zondacrypto. Należy do nich min. Adam Konopka, wiceprezes PKOl i Polskiego Związku Szermierczego. Jak zareagował na wystąpienie prezesa? - Nie byłem w stanie wysłuchać tej kompromitującej wypowiedzi. On nic nie wiedział o wątpliwościach wobec Zondacrypto, nic nie słyszał, winni są wszyscy tylko nie on - komentował w wywiadzie dla portalu WP Sportowe Fakty.
Konopka twierdzi, że jeszcze w październiku zeszłego roku ostrzegał Piesiewicza przed współpracą z Zondacrypto. - Wtedy kpił z naszych ostrzeżeń, a dziś mówi, że nikt go nie ostrzegał. W poniedziałek miał ostatnią szansę wyjść z tego kryzysu, a tego nie zrobił - zauważył.
Zobacz też: Piesiewicz na celowniku służb specjalnych. Jest odpowiedź. "Panie ministrze..."
Zondacrypto od dłuższego czasu ma problem z wypłacaniem należnych środków swoim klientom. Nie otrzymała ich także część polskich olimpijczyków, którym firma zagwarantowała nagrody za osiągnięte wyniki w postaci tokenów. Według ostatnich informacji przekazanych przez dziennikarza Szymona Jadczaka prezes giełdy Przemysław Kral wydał dokument, który umożliwia jej pracownikom rozwiązanie umów z maksymalnie 30-dniowym okresem wypowiedzenia. Dlatego też nie spodziewa się, że sportowcy będą mogli wymienić swoje tokeny na gotówkę.
Tego samego zdania jest zresztą Konopka. - Skoro wiceprezes i rada nadzorcza Zondacrypto podali się do dymisji, to nie ma wątpliwości, że ten podmiot jest nie do uratowania. Cała Polska otrzymała informację, że w firmie nie ma pieniędzy, a prezes PKOl-u wychodzi do dziennikarzy i na konferencji prasowej informuje, że on nie ma powodów, by zrywać współpracę. To jest absurd - alarmował.
Zdaniem działacza umowy między PKOl-em a Zondacrypto nie widział nikt poza Piesiewiczem oraz sekretarzem Markiem Pałusem. Dlatego podejrzewa, że jest ona bardzo niekorzystna dla komitetu, a jej zerwanie grozi wysokimi karami. - Piesiewicz zrobił z szanowanej organizacji kogoś na kształt zakładnika Zondacrypto. (...) To wstyd, że PKOl został wciągnięty w niejasną grę. Pełną odpowiedzialność ponosi za to Piesiewicz - podsumował.