Nie mogą uwierzyć w to, co zrobił Piesiewicz. "To wstyd"

- Piesiewicz zrobił z szanowanej organizacji kogoś na kształt zakładnika Zondacrypto - mówił wprost wiceprezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Adam Konopka. Działacz domaga się natychmiastowego zerwania umowy ze sponsorem. Prezes Radosław Piesiewicz zapowiedział, że tego nie zrobi. - To wstyd, że PKOl został wciągnięty w niejasną grę - punktował Konopka.
GPrzywitanie olimpijczykw powracajacych z igrzysk Mediolan-Cortina 2026
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

- PKOl od strony formalno-prawnej nie ma podstaw do rozwiązania umowy z Zondacrypto. Wszystkie świadczenia ze strony sponsora są realizowane. Dopóki wywiązuje się z warunków umowy, to jesteśmy zobligowani do dalszej współpracy - mówił podczas specjalnego briefingu prasowego prezes PKOl-u, Radosław Piesiewicz. Podczas gdy większość klubów sportowych wycofuje się ze współpracy z kontrowersyjnym sponsorem, Polski Komitet Olimpijski tego nie zrobił. Afera wokół giełdy kryptowalut doprowadziła również do buntu wewnątrz samego komitetu.

Zobacz wideo Konrad Niedźwiedzki: "To był piękny sezon"

W PKOl-u nie wytrzymali po wystąpieniu Piesiewicza. "Miał ostatnią szansę"

Nie brakuje w nim bowiem osób, które sprzeciwiają się decyzjom Piesiewicza i już wcześniej były przeciwne umowie z Zondacrypto. Należy do nich min. Adam Konopka, wiceprezes PKOl i Polskiego Związku Szermierczego. Jak zareagował na wystąpienie prezesa? - Nie byłem w stanie wysłuchać tej kompromitującej wypowiedzi. On nic nie wiedział o wątpliwościach wobec Zondacrypto, nic nie słyszał, winni są wszyscy tylko nie on - komentował w wywiadzie dla portalu WP Sportowe Fakty.

Konopka twierdzi, że jeszcze w październiku zeszłego roku ostrzegał Piesiewicza przed współpracą z Zondacrypto. - Wtedy kpił z naszych ostrzeżeń, a dziś mówi, że nikt go nie ostrzegał. W poniedziałek miał ostatnią szansę wyjść z tego kryzysu, a tego nie zrobił - zauważył.

Zobacz też: Piesiewicz na celowniku służb specjalnych. Jest odpowiedź. "Panie ministrze..."

Olimpijczycy nie dostaną pieniędzy? Jasny głos z PKOl-u. "Nie do uratowania"

Zondacrypto od dłuższego czasu ma problem z wypłacaniem należnych środków swoim klientom. Nie otrzymała ich także część polskich olimpijczyków, którym firma zagwarantowała nagrody za osiągnięte wyniki w postaci tokenów. Według ostatnich informacji przekazanych przez dziennikarza Szymona Jadczaka prezes giełdy Przemysław Kral wydał dokument, który umożliwia jej pracownikom rozwiązanie umów z maksymalnie 30-dniowym okresem wypowiedzenia. Dlatego też nie spodziewa się, że sportowcy będą mogli wymienić swoje tokeny na gotówkę.

Tego samego zdania jest zresztą Konopka. - Skoro wiceprezes i rada nadzorcza Zondacrypto podali się do dymisji, to nie ma wątpliwości, że ten podmiot jest nie do uratowania. Cała Polska otrzymała informację, że w firmie nie ma pieniędzy, a prezes PKOl-u wychodzi do dziennikarzy i na konferencji prasowej informuje, że on nie ma powodów, by zrywać współpracę. To jest absurd - alarmował.

Zdaniem działacza umowy między PKOl-em a Zondacrypto nie widział nikt poza Piesiewiczem oraz sekretarzem Markiem Pałusem. Dlatego podejrzewa, że jest ona bardzo niekorzystna dla komitetu, a jej zerwanie grozi wysokimi karami. - Piesiewicz zrobił z szanowanej organizacji kogoś na kształt zakładnika Zondacrypto. (...) To wstyd, że PKOl został wciągnięty w niejasną grę. Pełną odpowiedzialność ponosi za to Piesiewicz - podsumował.

Więcej o: