Radosław Piesiewicz w październiku ubiegłego roku po raz kolejny znalazł się pod ostrzałem. Tym razem powodem była kontrowersyjna umowa sponsorska, jaką w imieniu Polskiego Komitetu Olimpijskiego zawarł z giełdą kryptowalut Zondacrypto. Internauci byli oburzeni, że polscy olimpijczycy będą przez to kojarzeni z branżą kryptowalut.
"Radosław Piesiewicz nie zamierza podawać się do dymisji z powodu afery Zondacrypto, sponsora generalnego PKOl i nie widzi podstaw do zerwania umowy sponsorskiej. Podczas zwołanego w trybie nagłym spotkania z mediami nie chciał powiedzieć, czy komitet wypłaci nagrody olimpijczykom, gdyby giełda kryptowalut nie spełniła swoich obietnic" - pisał w poniedziałek Radosław Leniarski, dziennikarz Sport.pl. po poniedziałkowej konferencji prasowej Piesiewicza.
Jacek Dobrzyński, rzecznik koordynatora służb specjalnych, w poniedziałek opublikował list PKOl do ABW na platformie X.
"W piśmie z 17 października 2025 roku skierowanym do ABW, PKOl nie pyta o firmę Zondacrypto ani o kryptowaluty. Informuje jedynie, że „rozpatrywane jest nawiązanie współpracy z podmiotami zagranicznymi, w tym działającymi poza obszarem Unii Europejskiej, a także oferującymi produkty i usługi niestandardowe" - m.in. napisał w serwisie X.
"Manipulacje prezesa PKOl. Nigdy nie zapytał ABW o firmę Zondacrypto" - dodał Tomasz Siemoniak, minister-koordynator służb specjalnych.
Radosław Piesiewicz zareagował na oba wpisy.
Zobacz także: Tak polska mistrzyni zareagowała na zdjęcie Tuska, Wałęsy i Macrona
"Panie Jacek Dobrzyński, dokładnie to samo pismo dziś pokazywałem i cytowałem. Dziękuję za potwierdzenie, że prosiliśmy Państwa o informację i szkolenie. Teraz proszę pokazać opinii publicznej, co ABW zrobiło, by przekazać narodowemu komitetowi informacje, które już ponoć wówczas państwo posiadaliście. Albo nawet tuż po ogłoszeniu współpracy z Zondacrypto. Będę wdzięczny za upublicznienie także korespondencji ze strony służb, skoro zarzuca mi pan kłamstwo. Proszę pokazać, jak sprawnie działają organy państwa. A na przyszłość proszę zakryć dane kontaktowe sekretarza generalnego, bo łamie pan przepisy" - napisał Piesiewicz w kierunku Dobrzyńskiego.
"Panie ministrze, o jakich manipulacjach Pan wspomina? Dziś pokazałem i cytowałem dokładnie to samo pismo. Proszę pokazać, co w tej sprawie zrobiło ABW, skoro od października miało informacje? Jakieś pismo? Zaproszenie na spotkanie? Teraz się obudziliście? Po pół roku? Dodam tylko, że piszą do nas także inne podmioty, które powinny zwrócić uwagę podległych Panu służb. Pytanie - czy służby działają w ochronie Państwa, czy jedynie na zlecenie polityczne" - odpowiedział Siemoniakowi.
"Polski Komitet Olimpijski nigdy nie był w większym kryzysie - spowodował go jeden człowiek-demolka, Radosław Piesiewicz. PKOl powinien się od niego uwolnić" - dodawał w innym tekście Radosław Leniarski.