- Przed podpisaniem umowy zasięgnęliśmy dwóch opinii prawnych. Otrzymaliśmy informację, że nie ma przeszkód formalno-prawnych. Przed rozpoczęciem współpracy wysłaliśmy pismo do ABW z pytaniami o współpracę z podmiotami międzynarodowymi, w tym spoza Unii i działającymi w usługach niestandardowych. Poprosiliśmy o odpowiednie szkolenie o ryzyku. Było to 17 października. Do dziś nie otrzymaliśmy odpowiedzi - mówił Piesiewicz o swoich działaniach w czasie pozyskiwania sponsora generalnego PKOl. Ściągnął go do komitetu 22 października 2025 r. - Do dziś nie zostaliśmy też ostrzeżeni o współpracy Zondacrypto z rosyjską mafią.
Nie odpowiedział na pytanie, czy pismo z pytaniami do ABW (wysłane 17 października 2025 r.) dotyczyło Zondacrypto. I tu nastąpiła szybka reakcja ze stronu służb. Jacek Dobrzyński, rzecznik koordynatora służb specjalnych, opublikował list PKOl do ABW na platformie X.
Nazwy Zondacrypto w nim brak. Mimo to, list PKOl jest intrygujący. Aż dziw, że ABW nie odpowiedziała - bo przypomnijmy, że Piesiewicz twierdził, że od 17 października nie otrzymał od ABW żadnej odpowiedzi.
A jednak agencja odpowiedziała. Dobrzyński pisze: "Funkcjonariusze ABW kontaktując się z PKOl przedstawili ofertę szkoleń z zakresu profilaktyki kontrwywiadowczej i antyterrorystycznej. Po przedstawieniu oferty sekretarz generalny [Marek Pałus - rl] zobowiązał się do wskazania dogodnego dla PKOl terminu, a następnie nie reagował na kolejne próby kontaktu ze strony funkcjonariuszy ABW. Panie Piesiewicz, kłamstwo ma krótkie nóżki".
- W ostatnim czasie mamy do czynienia ze zmasowaną nagonką na tę firmę. Powstaje pytanie, komu ona jest na rękę - mówił Piesiewicz podczas briefingu z mediami. - Dziś oczekuje się od PKOl, że mogliśmy przewidzieć tę sytuację. Jak my, jako stowarzyszenie, mogliśmy sprawdzić powiązania, jeśli takie są? Dlaczego nie zostaliśmy powiadomieni, nawet w trybie tajnym o takich wpływach, mimo wysłania pism [do ABW]. Minister sportu powinien się spotkać ze mną i poinformować mnie. Nie widział takiej potrzeby.
- PKOl od strony formalno-prawnej nie ma podstaw do rozwiązania umowy z Zondacrypto. Wszystkie świadczenia ze strony sponsora są realizowane. Dopóki wywiązuje się z warunków umowy, to jesteśmy zobligowani do dalszej współpracy. Zerwanie umowy wiąże się z karami umownymi, na które PKOl nie stać. Dzięki Zondacrypto PKOl mógł wysłać reprezentację na igrzyska do Mediolanu - mówił Piesiewicz. Prezes PKOl kolejnego przelewu od Zondacrypto spodziewa się pod koniec kwietnia.
Piesiewicz zorganizował briefing w związku z piątkowymi wydarzeniami.
Tego dnia premier Donald Tusk mówił w Sejmie, że "u źródeł sukcesu finansowego tej firmy [Zondacrypto] stoją nie tylko rosyjskie pieniądze powiązane z tak zwaną bratwą, czyli jedną z najważniejszych grup mafijnych w Rosji, ale także ze służbami specjalnymi Kremla". Również w piątek minister sprawiedliwości Waldemar Żurek poinformował o wszczęciu postępowania karnego ws. giełdy Zondacrypto na podstawie artykułów kodeksu karnego mówiących o oszustwie i praniu brudnych pieniędzy. W niedzielę wieczorem w Estonii podała się do dymisji cała rada nadzorcza firmy-matki Zondacrypto, BB Trade Estonia OÜ.
Pierwszy napisał o aferze Ireneusz Sudak w wyborczej.pl.
Według Prokuratury Regionalnej w Katowicach obecna wartość szkód w sprawie giełdy Zondacrypto wynosi nie mniej niż 350 mln zł. Premier Tusk mówił o 30 tysiącach poszkodowanych w aferze. Od kilku tygodni firma ma bowiem kłopoty w płynnej wymianie kryptowaluty na gotówkę, w tym tokenów, nagród dla olimpijczyków za wyniki w zimowych igrzyskach olimpijskich we Włoszech. Ogółem sponsor ma do wypłaty 13,8 mln złotych zarówno medalistom, jak i zawodnikom, którzy uplasowali się na pozycjach 4-8. Na swoje nagrody za wyniki na igrzyskach w Mediolanie czeka m.in. Damian Żurek, dwukrotnie czwarty. Chciał wymienić tokeny - to właśnie obiecane przez PKOl i Zondacrypto nagrody - za 100 tys. zł, ale kazano mu czekać do końca kwietnia. Podobnie jest w przypadku potrójnego medalisty Kacpra Tomasiaka.
Na pytanie, czy z powodu afery poda się do dymisji, Piesiewicz odpowiedział krótko: - Nie.
Jeśli chodzi o wypłatę zaległych nagród od Zondacyrpto, gdyby giełda nie była w stanie tego zrobić, odpowiedział wymijająco:
- PKOl przelał swoje nagrody. Tokeny [od Zondacrypto] są na kontach sportowców.
Zobacz też: Rosjanie znów uderzają w Polskę. "Knuje przy każdej okazji"
Piesiewicz został wybrany prezesem PKOl w kwietniu 2023 r. Obiecał działaczom rzekę pieniędzy ze spółek skarbu państwa, kontrolowanych przez wicepremiera Jacka Sasina z PiS, przyjaciela Piesiewicza. Kłopoty zaczęły się wkrótce po zwycięstwie Koalicji 15 Października w wyborach parlamentarnych tego samego roku. PKOl został uwikłany w konflikt między Piesiewiczem a ówczesnym ministrem sportu Sławomirem Nitrasem. A potem już nigdy nie było spokojniej.