Europa buntuje się przeciw decyzji o powrocie Rosjan. W tle dwa podejrzane indywidua

Radosław Leniarski
Władimir Putin i Jewgienij Ryłow. Pływak jest jednym z najgłośniejszych wyznawców wojennej polityki pana Kremla i przez to prawdopodobnie nie będzie mógł wystartować na mistrzostwach Europy w Paryżu
fot. kremlin.ru

Kilka ważnych krajów nie chce organizować zawodów pływackich, jeśli kibice musieliby wysłuchiwać rosyjskiego hymnu i oglądać rosyjską flagę. Za to zamieszanie odpowiedzialni są dwaj ludzie: Kuwejtczyk, podejrzewany przez Amerykanów o korupcję i Rosjanin, potentat w branży nawozów sztucznych.

Decyzję o wycofaniu się z organizacji jakichkolwiek zawodów z pełnoprawnym udziałem Rosjan podjęły kraje zrzeszone w nordyckiej grupie federacji pływackich: Norwegia, Dania, Szwecja, Finlandia, Islandia, Estonia, Łotwa, Litwa i Wyspy Owcze. To znaczy kraje bogate, z dużą tradycją i wpływami.

Gwałtowna reakcja nordyckiej dziewiątki została sprowokowana nieoczekiwaną woltą federacji World Aquatics, która w poniedziałek przywróciła Rosjanom i Białorusinom, w tym ich drużynom, pełnię praw: mogą startować w barwach narodowych, a w razie zwycięstwa słuchać hymnu - jeśli tylko przejdą cztery badania antydopingowe i nie promują jawnie wojny.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...