Noa-Lynn van Leuven to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci kobiecego darta. 29-latka ma w dorobku sześć tytułów w PDC Women's Series oraz tytuł na PDC Challenge Tour 2024. Jej starty od lat wzbudzały jednak szereg kontrowersji. Holenderka urodziła się bowiem jako mężczyzna, ale w wieku 16 lat dokonała zmiany płci. Spora część środowiska sprzeciwiała się więc jej rywalizacji z kobietami.
Swego czasu na znak protestu z reprezentowania Holandii zrezygnowały dwie jej byłe koleżanki Anca Zijlstra i Aileen de Graaf. Ta druga podkreślała w wywiadach, że van Leuven ma przewagę nad biologicznymi kobietami. Tego samego zdania była brytyjska zawodniczka Deta Hedman. - Wyobraź sobie, że jesteś w trakcie cyklu menstruacyjnego lub cierpisz na typowe dla kobiet objawy, takie jak perimenopauza, menopauza, mięśniaki macicy, endometrioza itp., którym towarzyszą takie objawy, jak bóle głowy, zamglenie umysłu, drażliwość, skurcze żołądka, nadmierne pocenie się itp. To wpływa na poziom w sporcie precyzyjnym, a osoba transpłciowa nigdy nie będzie cierpieć na żadną z tych dolegliwości - tłumaczyła, cytowana przez Deutsche Welle.
Tego typu argumentacja po latach przekonała Urząd Regulacji Darta (DRA), który na początku kwietnia orzekł, że kobiety transpłciowe nie będą już mogły brać udziału w zawodach dla kobiet. Jak podkreślał w swoim oświadczeniu, dzieje się tak w celu: "zapewnienia uczciwej konkurencji w darcie". Decyzja oczywiście najmocniej uderzyła van Leuven.
Zobacz też: Sensacja w meczu Porto! Bednarek mógł "podziwiać" kuriozalnego "samobója"
Holenderka w czwartek podzieliła się przejmującym nagraniem na Instagramie. Stwierdziła w nim wprost, że praktycznie oznacza to dla niej koniec kariery. - Najwyraźniej właśnie przeszłam na emeryturę, nie z wyboru, ale dlatego, że nie wolno mi już startować. DRA właśnie zdecydowało, że kobiety transpłciowe nie mogą już brać udziału w kobiecych zawodach, co w zasadzie oznacza, że ja odpadam. Przez lata tak ciężko pracowałam, żeby tu dotrzeć. Stawiłam się starcie i rywalizowałam. Szanowałam ten sport na każdym meczu i każdego dnia. Teraz, po jednej decyzji, słyszę, że już do niego nie pasuję - mówiła.
Jej zdaniem nowe przepisy to uderzenie w osoby transpłciowe. Nawiązała bowiem do tego, że miesiąc temu podobne zarządzenie wydał MKOl w kontekście następnych igrzysk olimpijskich w Los Angeles w 2028 r. - To nie tylko moja sprawa, to kolejny wielki cios dla społeczności transpłciowej. Zwłaszcza po niedawnych decyzjach MKOl. Z każdym dniem osobom transpłciowym coraz trudniej po prostu istnieć i rywalizować. Jeśli myślicie, że to się na mnie skończy, to się mylicie. My po prostu chcemy istnieć - skwitowała van Leuven.