Kevin Johnson trafił do NFL w 1993 roku. W czwartej rundzie draftu postawił na niego New England Patriots. W koeljnych latach bronił barw takich zespołów jak Minnesota Vikings, Oakland Raiders, Philadelphia Easgles, Orland Predators oraz Los Angeles Avengers. Niestety grę w futbol amerykański przypłacił trwałymi uszkodzeniami mózgu. Zawodnik - według jego przyjaciół i neurologów - chorował na CTE, czyli przewlekłą encefalopatię pourazową.
Johnson po zakończeniu kariery nie radził sobie najlepiej, a choroba najpewniej doprowadziła go do kryzysu bezdomności. Jego przyjaciele twierdzili, że mieszkał w obozowisku w Los Angeles. Tam 21 stycznia znaleziono jego zwłoki.
"Lekarz sądowy hrabstwa Los Angeles poinformował, że 55-letni Johnson zmarł w środę rano po tym, jak znaleziono go nieprzytomnego. Jego śmierć uznano za zabójstwo i jest ona przedmiotem śledztwa" - napisano w komunikacie NFL. Biuro medycyny sądowej dodało, że na ciele byłego sportowca stwierdzono "tępe urazy głowy oraz liczne rany kłute". Miał 55 lat.
Na wieść o śmierci Johnsona zareagował jego były klub, Las Vegas Raiders (dawniej Oakland Raiders). "Rodzina Raiders opłakuje stratę Kevina Johnsona. Ceniony obrońca grał dla Silver and Black przez jeden sezon, występując w 15 meczach w 1997 roku. [...] Modlitwy całej społeczności Raiders są teraz z rodziną Kevina" - czytamy.
- Był moim najlepszym przyjacielem. Wspaniały facet, kochający zabawę. Społeczność będzie za nim tęsknić - mówił mediom Bruce Todd, który przedstawił się jako świadek na ślubie zmarłego zawodnika.