Karol Nawrocki znalazł się na ustach nie tylko całej polski, ale także za granicą. Prezydent odwołał spotkanie z premierem Węgier Viktorem Orbanem. Na antenie TVN24 rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz poinformował, że wizyta na Węgrzech miała przede wszystkim na celu spotkania w formacie Grupy Wyszehradzkiej z prezydentami Czech, Słowacji i Węgier. - Wobec tego, do czego doszło w piątek, a więc spotkania premiera Orbana ze zbrodniarzem Putinem, oczywiste jest, że pan prezydent odwołał tę wizytę i nie spotka się z premierem Orbanem - wyjaśnił, cytowany przez gazeta.pl.
Teraz głos na ten temat zabrał... Marcin Najman, który porównał tę sytuację do spotkania z prezydentem USA. "Czyli tak… Trump spotkał się z Putinem na Alasce w połowie sierpnia i wówczas Prezydent Nawrocki nie odwołał spotkania z Trumpem, które odbyło się kilkanaście dni później" - zaczął.
"A z Orbanem, który również spotkał się z tym samym Putinem, już odwołał, by symbolicznie zaprotestować. Wychodzi na to, że u silnego wad nie widzimy, a u słabszego już tak" - dodał.
Zobacz też: Nawrocki zawetował dwie ustawy. Oto gdzie się pojawił
"P.S. Jest w życiu jedna zasada, którą się kieruje. Jak chcesz trzymać szpan, to trzymaj go do końca. Podsumowując, Prezydent Nawrocki powinien zmienić doradców. Tym bardziej, iż w imię Polskiej Racji Stanu zawsze oferowałem, że telefon odbiorę i postaram się doradzić. Wystarczyło zadzwonić" - zakończył.
Decyzja Karola Nawrockiego odbiła się szerokim echem na świecie. Szef MSZ Ukrainy Andrij Sybiha stwierdził, że to "dobra decyzja". Z kolei węgierskie media piszą o "skandalu", "ostrzeżeniu dla węgierskiego rządu" oraz o "zaskakującym zwrocie" - czytamy.