Przed rokiem niespodziewanie triumfatorem GP Węgier był Oscar Piastri. Kwalifikacje do niedzielnych zawodów były jeszcze większą sensacją, gdyż żaden z dwóch głównych faworytów do zdobycia mistrzostwa świata - Piastri i Lando Norris nie wywalczył Pole Position. Zdobył je niespodziewanie Monakijczyk Charles Leclerc (Ferrari). - Mój dobry boże. Jak to możliwe?, jak to się stało - mówił szczęśliwy do swojego zespołu. Ale nie udało mu się sprawić kolejnej niespodzianki.
Leclerc świetnie rozegrał pierwsze metry wyścigu i pewnie zachował prowadzenie. Tuż za nim znajdował się za to Piastri, natomiast Norris zaczął po prostu źle i został wyprzedzony przez George'a Russella i Fernando Alonso. Już na trzecim okrążeniu przeskoczył jednak Hiszpana. Niewiele brakowało, by na 10. okrążeniu wyprzedził również Russella.
Na 28. kółku Piastri zbliżył się do Leclerca na mniej niż dwie sekundy, zwłaszcza że lider zaczął mówić przez radio o pewnych problemach w bolidzie. Cztery okrążenia później do boksu zjechał Norris. Do dość niespodziewanych scen doszło na 51. kółku, kiedy Piastri nadrobił stratę do Leclerca, a mało tego wyprzedził rywala. Sfrustrowany Monakijczyk skrytykował zespół przez radio. Australijczyk rozpoczął za to pogoń za Norrisem, mając około 8,5 s straty.
Choć końcówka była pasjonująca, Lando Norris z McLarena utrzymał prowadzenie i zwyciężył niedzielny Grand Prix Węgier. Ostatecznie uzyskał czas 1:35:21.231, wyprzedził Oscara Piastriego i odrobił do niego siedem punktów w mistrzostwach. "Co za pojedynek" - podsumowali końcówkę wyścigu komentatorzy Eleven Sports.
Skrócona klasyfikacja GP Węgier:
Klasyfikacja generalna:
Kolejny wyścig odbędzie się już pod koniec sierpnia. Zawodnicy będą wówczas rywalizować podczas Grand Prix Holandii.