Terry Bollea, znany bardziej jako Hulk Hogan, w latach osiemdziesiątych pomógł wrestlingowi stać się amerykańskim fenomenem. Wyróżniał się nie tylko fizyczną siłą, ale szaloną ekspresją i umiejętnością "robienia show". Jego starcia z Andre The Giantem śledziły miliony miłośników tej formy rozrywki. Z czasem Amerykanin zaczął odgrywać w federacji WWE (wcześniej WWF) mniejszą rolę, ale gościnnie mogliśmy zobaczyć go w ringu również w XXI wieku.
Hulk Hogan nie żyje. Znamy przyczynę jego śmierci
Amerykanin był też bardzo kontrowersyjną postacią. W latach latach dziewięćdziesiątych przyznał się do korzystania ze sterydów, a w 2015 roku wyciekły nagrania, na których wypowiadał rasistowskie komentarze na temat partnera swojej córki. W ostatnich latach Hogan angażował się politycznie, będąc okazyjnym gościem wieców Donalda Trumpa.
ZOBACZ TEŻ: Żona Hulka Hogana przerwała milczenie. Poruszający wpis
24 lipca świat obiegła informacja, że Hogan nie żyje. Od tamtego czasu badana była przyczyna jego śmierci. Jak możemy przeczytać w "The Sun": Amerykanin miał ostry zawał serca. W trakcie sekcji zwłok wykryto również, że 71-latek cierpiał w przeszłości na migotanie przedsionków, czyli zaburzenie rytmu serca, a także miał historię walki z białaczką - o czym nigdy nie mówił na forum publicznym.
Co ciekawe, Jimmy Hart, wieloletni menadżer Hogana, opowiadał w mediach, że były zawodnik WWE "miał się znakomicie". Takie informacje usłyszał od jego asystenta. Wygląda więc na to, że zły stan zdrowia legendy wrestlingu celowo był trzymany w tajemnicy.