Paweł Maj, prezydent Puław, znalazł się na ustach całej Polski po tym, jak zadeklarował odbycie kary pięciu dni aresztu (licząc od 7 kwietnia). Poszło o Orlik przy jednej ze szkół - z powodu skarg na hałas obowiązywał tam sądowy zakaz korzystania z obiektu po godzinach lekcyjnych, niezdjęty nawet po tym, jak miasto postawiło ekrany akustyczne. Sąd nałożył na miasto grzywnę 5 tys. zł, której ono nie zapłaciło, a Maj zapowiedział stawienie się do Zakładu Karnego w Opolu Lubelskim.
W czwartek głos zabrał minister sportu i turystyki Sławomir Nitras. - Nie pozwolimy już więcej zamknąć żadnego Orlika czy boiska w Polsce - oznajmił na mównicy sejmowej, a następnie podziękował za współpracę minister klimatu i środowiska Paulinie Hennig-Klosce Przy czym?
- Przygotowaliśmy rozwiązanie prawne. W ciągu miesiąca zmienimy prawo tak, że żaden pisowski działacz więcej nie zlikwiduje obiektu sportowego. Nigdy więcej żaden orlik i żaden obiekt sportowy nie zostanie zamknięty - zapowiedział. Po czym odniósł się do sytuacji w Puławach. - Doprowadzimy do otwarcia tego obiektu. A pana prezydenta proszę o współpracę, bo ten problem da się rozwiązać. Włącznie z tym, że nie musi on stawiać się do aresztu, tylko musi nam pomóc, a nie robić demonstracje - stwierdził Nitras.
Zobacz też: WADA przekazuje ważne wieści ws. Bańki. Wszystko jasne
Deklaracja Pawła Maja spotkała się z wieloma pozytywnymi komentarzami. A część mieszkańców zapowiedziała nawet stawienie się pod bramami zakładu karnego 7 kwietnia o godz. 10:00, aby wyrazić solidarność z politykiem. Chociaż po zapowiedziach Nitrasa nie można wykluczyć innego, bardziej kompromisowego finału sprawy.