- To był z pozoru zwykły upadek podczas biathlonowego treningu na nartach. Ale zawodniczka poleciała w las i uderzyła w drzewa. Ma złamany kręgosłup i bardzo poważne obrażenia głowy. Teraz jej stan jest stabilny, ale początkowo jej życie było zagrożone - przekazała w rozmowie z Eurosportem Agnieszka Cyl, dyrektor sportowa w Polskim Związku Biathlonu. Do wypadku doszło w połowie lutego, a od tamtej pory 18-latka przebywa w szpitalu w Jeleniej Górze. Jej stan nieco się poprawia. - Na szczęście to młody, silny organizm, więc wszystko wygląda nieco lepiej niż na początku - dodała.
Sama zainteresowana zwróciła się z prośbą do fanów o pomoc. "Każde udostępnienie czy wsparcie przybliża mnie do celu i daje nadzieję na lepsze jutro" - oznajmiła w mediach społecznościowych. Właśnie powstała specjalna zbiórka, z której zebrano już (stan na 27 lutego, godz. 12:40) ponad 135 tys. zł. Aby rozpocząć rehabilitację, potrzebne jest jednak co najmniej trzy miliony złotych.
"Milena Widlak to piękna, młoda, pełna pasji i determinacji zawodniczka kadry młodzieżowej, klubu UKN Melafir w Czarnym Borze. (...) Milena mimo bardzo młodego wieku wiele w życiu przeszła… Kiedy dwa lata temu zmarł jej ukochany Tata, a świat się zawalił, to na stała się podporą dla swojej mamy i siedmioletniej siostry. Byliśmy przekonani, że limit cierpień w rodzinie został wyczerpany. W tym roku miała zdawać maturę, wybierać kierunek studiów, wyruszać w dorosłość. Nie spodziewaliśmy się, że los jest przewrotny i zafunduje nam kolejną tragedię" - czytamy w opisie.
Zaznaczono, że wielokrotna medalistka mistrzostw Polski, która w marcu 2023 roku reprezentowała nasz kraj na mistrzostwa świata juniorów, "staje do najważniejszego startu w życiu". "Dziś walczymy o to, aby dać jej nadzieję, szansę na samodzielność. (...) Koszty leczenia są ogromne, ale wiemy, że nie ma rzeczy niemożliwych, gdy wszyscy połączymy siły. Milenka i jej rodzina muszą podnieść się z tej tragedii, razem z nami mają szansę na powrót do pełni życia i do marzeń, które wciąż noszą w sercu" - dodano.
Prezeska klubu UKN Melafir Czarny Bór Urszula Filip ma nadzieję, że uda się zebrać potrzebne na rehabilitacje fundusze. - Bez zbiórki ani rusz, to będą pewnie lata rehabilitacji. Mam nadzieję, że uda nam się zorganizować dla niej pomoc najlepszych specjalistów w najlepszych ośrodkach - oznajmiła dla Eurosportu.