Bill Belichick to żywa legenda amerykańskiego sportu. Uznawany jest za szkoleniowca wszech czasów w futbolu amerykańskim. Sześciokrotnie wygrywał Super Bowl jako szkoleniowiec New England Patriots, dwa razy wygrywał finał NFL jako tzw. koordynator defensywy w New York Giants. Pobił też rekord zwycięstw w play-off jako główny szkoleniowiec. To tylko te najważniejsze z jego licznych wyczynów.
Belichick jest więc nie tylko wielką postacią sportu, ale szeroko rozumianej popkultury. Futbolem mniej lub bardziej interesuje się 72 procent Amerykanów. W Europie często przytacza się gigantyczne liczby widzów Super Bowl, ale tu warto pamiętać, że i w sezonie zasadniczym, aby kibicować swoim drużynom przed ekranami, zasiada co najmniej 200 mln Amerykanów.
Futbol uczynił też z Belichicka bardzo bogatego człowieka. Bloomberg obliczył, że przez 24 lata, które słynny trener spędził w New England Patriots, zarobił on 200 mln dolarów. Jego ostatni kontrakt opiewał na 25 mln dol. rocznie, co czyniło Belichicka najlepiej zarabiającym trenerem USA. Z drużyny sześciokrotnych mistrzów NFL trener odszedł w styczniu 2024 r. za porozumieniem stron.
Teraz znów o nim głośno, że może wrócić do trenowania, ale już nie w NFL. Propozycję złożył mu Uniwersytet Północnej Karoliny. Miałby przejąć zespół po zwolnionym przed ostatnim meczem w sezonie zasadniczym Macku Brownie. Zdaniem mediów Belichick jest bardzo blisko nowej posady.
Futbol akademicki to również bardzo popularny sport w USA. Mecze ligowe oglądają dziesiątki milionów Amerykanów. W tym roku telewizja ESPN zawarła nowy sześcioletni kontrakt z nadzorującym sport uczelniany NCAA na pokazywanie futbolowego play-off ligi akademickiej. Od sezonu 2025/26 będzie płacić 1,3 miliarda dolarów za jedenaście meczów rocznie!
Nic więc dziwnego, że szkoleniowcy w lidze akademickiej też nie mogą narzekać na swoje zarobki. Uniwersytety, którym najbardziej zależy na wynikach, płacą trenerom po 10-13 milionów dolarów za każdy sezon.
Ale o słynnym trenerze jest ostatnio głośno nie tylko z powodu jego nowej pracy. Równie dużo mówi się o jego nowej partnerce Jordon Hudson. Z byłą cheeleaderką Belichick ma się spotykać już od 2022 roku, ale dopiero w czerwcu informacja o romansie ujrzała światło dzienne. W ubiegłym tygodniu para zadebiutowała na czerwonym dywanie podczas gali wydanej przez Amerykańskie Muzeum Historii Naturalnej.
Słynnego trenera i jego partnerkę dzieli niecodzienna różnica wieku. On ma 72 lata, a ona 24. "New York Post" powołując się na osobę blisko związaną z trenerem pisze, że para nie przywiązuje żadnej wagi do tej różnicy: "Wiek to dla nich tylko liczba".