Adamek ujawnił, co naprawdę stało się w samolocie. "Byłem wypity"

W maju o Tomaszu Adamku zrobiło się głośno. Jednak nie ze względu na wydarzenia sportowe. Pięściarz przypomniał o sobie światu... awanturą na pokładzie samolotu. Najpierw interweniowała obsługa, a następnie Straż Graniczna. Ostatecznie Adamek nie wyleciał do Stanów Zjednoczonych. Późniejsze badanie wykazało, że miał 1,22 promila we krwi. Teraz ze szczegółami przedstawił swoją wersję wydarzeń.
Tomasz Adamek
Screenshot YT: https://www.youtube.com/watch?v=wCNHkhkJb_A

Wydarzenia z lotniska Chopina opisał Kacper Sosnowski ze Sport.pl. Straż Graniczną do Tomasza Adamka wezwał kapitan samolotu, który miał lecieć do Newark. Z relacji kapitan SG Dagmary Bielec wiemy, że Tomasz Adamek był pod wpływem alkoholu, zachowywał się głośno oraz wulgarnie zwracał się obsługi samolotu.

Zobacz wideo Artur Popko: Gala to okazja do zgromadzenia najlepszych z najlepszych

Adamek przedstawia kolejną wersję wydarzeń. Zdradził szczegóły

Wybuchł skandal. W rozmowach z mediami pięściarz tłumaczył jednak, że nie stało się nic nadzwyczajnego. - Nagle podeszła do mnie stewardesa. Usłyszałem, że jestem pijany i że nie mogę lecieć. A to kompletna bzdura. Jestem poobijany, mam podbite oko, więc może pomyśleli, że biłem się po pijaku - tłumaczył Adamek. Zaznaczył też, że chce jedynie wrócić spokojnie do USA i nie zamierza "robić afery".

Teraz Adamek postanowił opowiedzieć całą historię ze szczegółami.

- Starsza kobieta z Nowego Jorku, siedziała obok mnie, być może mnie nie rozpoznała, a miałem podbite prawe oko. Powiedziała szefowej pokładu, że ona się obawia lecieć, żebym ja nie wszczął awantury. A myśmy żartowali z Gusem [Gus Curren, trener Adamka - przyp. red.], śmiejemy się. I nagle zostałem wyproszony z samolotu. I wtedy zacząłem się kłócić. "Co ja zrobiłem?!", "Jest pan pod wpływem alkoholu". No ale to ja za sterami samolotu nie siedzę, no głupia sytuacja, ale no było, musiałem zostać na drugi dzień w Polsce - mówił Adamek w rozmowie z kanałem Sport Mach.

 

Pięściarz dostał też pytanie dotyczące jego zachowania. - Ja nie jestem agresywny facet. Żartowałem z każdym. Ta kobieta, co siedziała z lewej strony, doszły mnie takie słuchy, że bała się lecieć obok mnie. Szkoda, że polski LOT Adamka wyrzuca z samolotu, ale reklamy mieli cały tydzień! Głupia sytuacja. Babcinka stara coś powiedziała, że się obawia ze mną lecieć, a ja nic nie robiłem, żartowałem ze stewardessami. Ja mówiłem do stewardess: "Dziewczyny, startujemy i pijemy dobre wino, szampana". Takie żarty. Gus był obok mnie. Miałem 0,50 (najpewniej chodzi o zawartość alkoholu w mg/l krwi. Adamek miał 0,58mg/l, co odpowiada 1,22 promilom - przyp. red.), a w Ameryce można mieć 0,8. Ja nie pilotuję samolotu - stwierdził.

- Byłem wypity, bo po walce, żeśmy z Matim [Borkiem - przyp. red.] siedzieli i wypiłem parę lampek wina, a nie piłem z osiem lub dziewięć tygodni, to wiadomo, że się w głowie kręci człowiekowi. Ale nie byłem pijany, a tym bardziej agresywny - dodał na koniec. 

Teraz Tomasz Adamek szykuje się do walki w Fame MMA, która będzie miała miejsce 31 sierpnia na Stadionie Narodowym. Podkreślił w wywiadzie, że jest zdrowy, czuje się dobrze i będzie przygotowany do starcia.

Więcej o: