Polak pokazał, co się dzieje pod Mount Everestem. "To jest absurdalne"

W ostatnich dniach kilku Polaków dołączyło do grona zdobywców szczytu Mount Everestu. Dzięki nim zobaczyliśmy też, jakie korki w drodze na szczyt tworzą chętni, którzy korzystają z możliwości wykupienia wycieczki. - To absurdalne - powiedział Szymon Jaskuła, który był jednym z ostatnich polskich zdobywców najwyższej góry na świecie.

Mount Everest (8848 m n.p.m.) po raz pierwszy został zdobyty 29 maja 1953 r. Dokonał tego nowozelandzki himalaista Edmund Hillary wraz z Szerpą Tenzingiem Norgayem. - W końcu załatwiliśmy skurczybyka - powiedział po zejściu Hillary, a jego słowa poszły w świat. Zwłaszcza że Nowozelandczyk nie wiedział, że był nagrywany przez BBC.

Zobacz wideo Sceny po historycznym mistrzostwie Polski! Imaz skradł show

Nie sposób zliczyć ludzi, którzy od tamtej pory zdobyli szczyt Mount Everestu. Zwłaszcza że od kilku lat bardzo popularne i modne zrobiły się wycieczki komercyjne. Koszt wyprawy na szczyt najwyższej góry na świecie może wynieść od 40 do nawet 400 tys. dolarów.

- To nie jest jednak tak, że człowieka, który zapłaci nawet największe pieniądze, ktoś na tę górę wniesie. Zapewniam, że nikomu się to jeszcze nie udało. Co więcej, nepalskie ministerstwo sportu i turystyki, jak się dowie, że ktoś przeleciał helikopterem nad niebezpieczną, oblodzoną częścią drogi na szczyt, nie przyzna certyfikatu. Nawet jeśli będzie się na nim pięć razy podczas jeden wyprawy - w rozmowie na antenie radiowej "Trójki" mówił alpinista Bogusław Magrel.

– Można powiedzieć, że pilnuje się czystości stylu. Tak, by ludzie nie przesadzali. Mogą oczywiście korzystać z wind poręczowych, mogą im też pomagać Szerpowie i nieść ich bagaże. Ale na własnych nogach trzeba przejść od bazy do wierzchołka. Jeśli ktoś tego nie zrobi, nie może uważać się za zdobywcę - dodał.

Absurdalne sceny na Mount Evereście

To, co obecnie dzieje się na Mount Evereście, mogliśmy zobaczyć dzięki Polakom, którzy zdobyli szczyt tej góry w ostatnich dniach. Materiał wideo został zaprezentowany na kanale "Szczytomaniak" na Youtubie. 19 maja na szczyt najwyższej góry świata weszli Karol Adamski, Szymon Jaskuła oraz Agnieszka Maszewska.

Jak dowiadujemy się z materiału wideo, tego dnia na szczyt Mount Everestu ruszyło 100 osób. Już kolejnego dnia chętnych było aż dwa razy więcej. I widać to dobrze na wideo, które z drogi powrotnej ze szczytu nagrał Jaskuła. Polacy spotkali wielką grupę turystów w drodze do obozu III.

W tej grupie było dwóch innych Polaków: Jakub Patecki i Mateusz Waligóra. "Wszystko wskazywało na to, że choć warunki pogodowe będą dla nich odrobinę łaskawsze, to problemem mogą być tworzące się korki na poręczówkach w kierunku szczytu" - słyszeliśmy w filmie na "Szczytomaniaku".

We wspomnianym filmie zobaczyliśmy sceny nagrane przez Jaskułę w trakcie schodzenia ze szczytu. Kiedy Polacy kierowali się do obozu III, w drodze na Mount Everest tworzyły się potężne korki. - My schodzimy, ale zobaczcie, ile ludzi wchodzi. To jest jakieś absurdalne. (...) Nigdy w życiu więcej - powiedział Jaskuła.

Jaskuła swoim osiągnięciem szeroko chwalił się w mediach społecznościowych. Pochodzący z Sulęcina himalaista został pierwszym Lubuszaninem, który zdobył najwyższą górę na świecie. - To coś niesamowitego. Tak się spełnia marzenia! - mówił Jaskuła.

Polacy pierwszy raz stanęli na Mount Evereście w październiku 1978 r. Tą osobą była Wanda Rutkiewicz. W lutym 1980 r. szczyt zdobyli Leszek Cichy oraz Krzysztof Wielicki, którzy jako pierwsi w historii dokonali tego zimą.

Czy byłeś lub chciałbyś zdobyć Mount Everest?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.