Od momentu wybuchu wojny w Ukrainie sportowcy z Rosji i Białorusi byli wykluczeni z międzynarodowej rywalizacji. Wielu zastanawiało się, jaką decyzję podejmie MKOl w sprawie występu zawodników z tych krajów na zbliżających się igrzyskach olimpijskich. Światowe federacje groziły bojkotem igrzysk, jeśli wystartują na nich Rosjanie i Białorusini. Mimo to działacze podjęli kontrowersyjną decyzję.
W grudniu MKOl oficjalnie dopuścił Rosjan i Białorusinów do rywalizacji na zawodach w Paryżu. Rada Wykonawcza postanowiła uprawnić sportowców z tych krajów do walki o medale po spełnieniu określonych warunków. Mowa tutaj m.in. o występach pod neutralną flagą, braku aktywnego wspierania wojny czy "braku umów z agencjami wojskowymi bądź bezpieczeństwem narodowym". Decyzja wywołała ogromne kontrowersje w Rosji i nadal nie wiadomo, czy sportowcy wystartują w turnieju. Teraz głos w tej sprawie zabrał szef Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego Stanisław Pozdniakow. Jego zdaniem to ostatnie igrzyska, na których Rosjanie muszą wystąpić pod neutralną flagą.
- Jestem absolutnie pewien, że w 2028 roku w Los Angeles rosyjscy sportowcy będą walczyć o medale w ramach jednej drużyny reprezentującej nasz kraj. Musimy przygotować się do tych igrzysk już teraz. Teraz komitet robi dużo pracy w tym kierunku. Z dużym prawdopodobieństwem pierwszymi kompleksowymi międzynarodowymi zawodami, w których wezmą udział rosyjscy sportowcy, będą Młodzieżowe Igrzyska Olimpijskie 2026 w Senegalu. My też się do nich przygotowujemy - powiedział, cytowany przez portal Sport24.ru.
A następnie dodał, wbijając szpilkę w kraje zachodnie. - W Afryce nie ma niezdrowych ambicji, jak w tzw. bloku zachodnim. Ponadto sport dzieci i młodzieży, nawet w paradygmacie, w jakim obecnie porusza się Międzynarodowy Komitet Olimpijski, nadal pozostaje najmniej upolitycznionym elementem - stwierdził.
Igrzyska olimpijskie w Paryżu odbędą się w dniach 26 lipca - 11 sierpnia.