Robert Karaś pobił rekord i się zaczęło. Stanowski vs "Juras". "Lodu na głowę, ludzie"

W ostatnich dniach Robert Karaś brał udział w pięciokrotnym Ironmanie, który odbył się w Clermont na Florydzie. Po morderczej rywalizacji 35-latek ostatecznie ustanowił rekord świata, poprawiając wynik o siedem godzin i 24 minuty. Sukces Karasia nie został jednak pozytywnie odebrany przez wszystkich ze względu na dyskwalifikację, jaką nałożono na niego za wcześniejsze stosowanie niedozwolonych substancji. W sieci mocno zawrzało.

60 godzin, 21 minut i 24 sekund - taki czas Robert Karaś osiągnął podczas pięciokrotnego Ironmana, dzięki czemu pobił rekord świata, którego autorem był inny Polak - Adrian Kostera. W ramach rywalizacji zawodnicy mieli do przepłynięcia 19 km, 900 km musieli przejechać na rowerze, a ostatnie 211 km przebiec. Karaś znów był najlepszy, jednak kibice nie zapomnieli o jego zeszłorocznym przewinieniu.

Zobacz wideo Gwiazdy sportu oszalały za padlem

"Juras" zaczął bronić Karasia. Stanowski odpowiedział. "Otrzymał karę"

Przypomnijmy, pod koniec lipca 2023 roku wokół Roberta Karasia rozpętała się wielka burza. Wszystko przez to, że w jego organizmie wykryto meldonium oraz drostanolon, czyli zakazane, dopingujące substancje. Kilka miesięcy wcześniej sportowiec podczas rywalizacji Brasil Ultra Tri w Rio de Janeiro pobił rekord dziesięciokrotnego Ironmana, który składa się z: 38 km pływania, 1800 km jazdy na rowerze i 422 km biegu. - To był jedyny raz, kiedy przed walką zgodziłem się na coś takiego, bo myślałem, że te środki działają doraźnie przez kilka godzin - tłumaczył się wówczas Karaś. Konsekwencją jego niewiedzy okazała się dyskwalifikacja przez federację IUTA do 29 maja 2025 roku, a zdobyty rekord został unieważniony.

Teraz sukces Roberta Karasia nie został jednoznacznie odebrany. W sieci rozpętała się burza, w której udział wzięli m.in. Łukasz Jurkowski i Krzysztof Stanowski. "Bawi mnie wysyp komentarzy 'Karaś koksiarz'. Jak już rzucacie kamieniami, to przyszykujcie też kilka na waszych idoli. Zdziwilibyście się, ilu z nich ładuje od lat. Ilu z nich wpadło, ale pamięć wasza krótka i wybiórcza. Robert wpadł, dostał karę. Startuje dalej. Niesamowite jest też to jak niewiele wiecie o sporcie i wyczynie Karasia. Ja coś w życiu liznąłem. Nie ma takiego koksu, który pomoże ci wykręcać takie rezultaty. Lodu na głowę ludzie. Obyście byli tak samo sprawiedliwi w wieszaniu na szafot, w swoim życiowym maratonie" - napisał komentator MMA, zwany popularnie Jurasem.

Na jego słowa krótko odpowiedział założyciel Kanału Zero. "Owszem, otrzymał karę. Konkretnie karę dyskwalifikacji do 29 maja 2025." - odpisał Krzysztof Stanowski. Jeden z fanów zarzucił mu brak obiektywizmu. "Przez IUTA - co nie znaczy, że nie może startować w innej federacji WUTA… Nie jestem fanem Karasia, ale odrobina obiektywizmu nie zaszkodzi. Niech pierwszy rzuci kamieniem panie Stanowski..." - napisał. "No to rzucam. Nie jestem zdyskwalifikowany przez żadną federację" - odpowiedział ironicznie Stanowski.

Na wpis "Jurasa" odpowiedział także Marcin Borzęcki z Kanału Sportowego. "Faktycznie zabawne" - napisał, dodając notkę o dyskwalifikacji Karasia.

"Łukasz, tu nie chodzi o idoli, bo każdy, kto wpadł ponosił karę, tu chodzi bardziej o to, że on z tej kary nic sobie nie zrobił, olał ją i mimo jej trwania  startuje w innej organizacji. Tak naprawdę nie było u niego żadnej skruchy" - stwierdził jeden z użytkowników X. A litości wobec samego Karasia nie mieli inni użytkownicy. "To mały człowiek w sensie moralnym", "koksiarz i buc, koło sportowca to on nawet nie stał", "ludzie powinni go olać, a nie kibicować oszustowi", "jakie niedozwolone środki tym razem napi****la koksiarz?" - to tylko część z nich, które pojawiły się pod postami dot. rekordu Karasia.

Z kolei inny internauta stwierdził, że Karaś "jest chory na wygrywanie w abstrakcyjnych dyscyplinach, ale panicznie boi się rywalizacji na typowych dystansach". Pod tym wpisem również zawrzało. Fani i przeciwnicy sportowca spierali się ze sobą, a w dyskusji nie zabrakło wulgaryzmów i twardej wymiany argumentów.

"On nie ściga się z innymi tylko z samym sobą. Jesteś randomem z internetu, który zapewne 3 km nie przebiegnie i śmiesz oceniać gościa, który ma wydolność i zdolność ignorowania bólu na poziomie 0,0001 proc. społeczeństwa. W skrócie jesteś żałosny." - odpowiedział obrońca Karasia.

"Panicznie się boi? Sam powiedział, że nie ma szans na krótkich dystansach z zawodnikami trenującymi od dziecka" - dodał kolejny internauta. Sam Karaś w temacie się nie wypowiada. Ostatni jego wpis w mediach społecznościowych został zamieszczony chwilkę przed południem. Dodał on zdjęcie grupowe, które podpisał: "Przyjaciele to skarb. Dziękuję, że przy mnie jesteście". 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.