Do igrzysk olimpijskich w Paryżu pozostało ponad siedem miesięcy, a występ Rosjan i Białorusinów w indywidualnych sportach pod neutralną flagą wciąż stoi pod znakiem zapytania, mimo zgody MKOl. Nie wszyscy w kraju napadającym na Ukrainę są skłonni zaakceptować propozycję i warunki komitetu.
Z pewnością mocną reprezentację w konkurencjach indywidualnych w gimnastyce artystycznej wystawiłaby właśnie Rosja, która słynie z ogromnych tradycji i sukcesów w tej dyscyplinie. Ale nie można wykluczyć, że w Paryżu zabraknie rosyjskich gimnastyków i gimnastyczek.
Zdaniem Iriny Winer-Usmanowej, prezeski Rosyjskiej Federacji Gimnastyki Rytmicznej (VFHG), cała sytuacja jest upokarzająca zarówno dla niej, jak i rosyjskich sportowców, ale w ogóle nie widzi w tym wszystkim winy Rosji i jej rządu. Dlatego nie wydaje jej się, by start Rosjan w imprezach międzynarodowych był możliwy.
- Teraz nie interesują mnie zawody międzynarodowe w takiej formie, w jakiej są teraz. Rozmawianie z nadzieją na nasz powrót jest upokarzające zarówno dla mnie, jak i moich zawodników, którzy bardzo ciężko pracują, wkładają wiele wysiłku, poświęcają dużo czasu i talentu, aby być coraz lepszym - powiedziała Winer-Usmanowa, cytowana przez portal sport.ru.
Prezeska VFHG uważa, że Zachód powinien ponieść odpowiednie konsekwencje za wykluczenie Rosji z rywalizacji na świecie. Jest pewna, że tak się stanie.
- Jeśli nie ma nas na turniejach międzynarodowych, to nie nasz problem, ale tych, którzy nam na starty nie pozwalają. Na pewno za to odpowiedzą - stwierdziła Winer-Usmanowa.
Kilkadziesiąt krajów groziło bojkotem igrzysk, w tym Polska i Ukraina, jeśli MKOl dopuści do startu sportowców z Rosji i Białorusi. Ostatecznie komitet zezwolił im na udział w IO w sportach indywidualnych pod neutralną flagą, ale muszą oni potwierdzić, że nie są powiązani z żadnymi służbami bezpieczeństwa i potępiają agresję militarną Rosji na Ukrainę.
Igrzyska olimpijskie w Paryżu odbędą się w dniach 26 lipca - 11 sierpnia.