"Zakazana miłość" w kadrze. Medalistka MŚ odchodzi przez romans

Franziska Gritsch to austriacka narciarka alpejska, która w swoim dorobku posiada kilka prestiżowych osiągnięć. 26-latka ma na koncie m.in. srebrny medal mistrzostw świata oraz wiele triumfów w młodzieżowych turniejach. W poniedziałek zawodniczka za pośrednictwem mediów społecznościowych przekazała, że odchodzi z narodowej kadry. Powodem takiej decyzji jest romans z trenerem Florianem Stenggiem, który przerodził się związek.
Franziska Gritsch
screen https://www.youtube.com/watch?v=i2YwPlbZt1I

26-letnia Franziska Gritsch niedawno świętowała dziesięciolecie występów na międzynarodowej arenie narciarstwa alpejskiego. Przez lata kariery Austriaczka zdobyła m.in. srebrny medal podczas mistrzostw świata w 2019 roku, plasowała się na trzecim miejscu w Pucharze Świata czy zajmowała drugie miejsca na MŚ juniorów. Po krótkiej przerwie w listopadzie Gritsch przekazała, że powróciła na stok, a kilka tygodni później podzieliła się sensacyjnymi wieściami.

Zobacz wideo Co za słowa Piotra Zielińskiego! "Spełnienie dziecięcych marzeń"

Franziska Gritsch wdała się w romans z trenerem. Teraz postanowiła opuścić kadrę

Okazało się, że zawodniczka zakochała się w trenerze austriackiej kadry Florianie Stenggu. I to z wzajemnością. Miłość Gritsch i szkoleniowca nie jest przelotnym romansem, o czym 26-latka poinformowała w najnowszym, obszernym wpisie na Instagramie. Z jej słów wynika, że obecnie pragnie przygotowywać się do turniejów pod okiem ukochanego, przez co postanowiła odejść z narodowej kadry.

"Podążanie za głosem serca oznacza czasem podążanie nowymi ścieżkami, częste opuszczanie strefy komfortu i podejmowanie odważnych kroków" - rozpoczęła Franziska Gritsch. "Ze względu na prywatną sytuację w OSV nasza współpraca w ramach austriackiego zespołu nie może nadal trwać, co jest dla mnie osobiście bardzo bolesne. Wspólnie postanowiliśmy kontynuować nasz projekt serca. Oznacza to, że od teraz będę organizowała i kończyła swoje przygotowania do wyścigów jak i same wyścigi poza strukturami federacji" - dodała narciarka.

 

Na koniec Gritsch podziękowała rodzinie, kibicom i austriackiemu związkowi, zaznaczając jednocześnie, że nadal ma zamiar uczestniczyć w najważniejszych turniejach. "Oczywiście będę dalej startować we wszystkich wyścigach w austriackich barwach i dążyć do swoich celów z radością, ciężką pracą i dyscypliną. Dodatkowo dziękuję federacji za wzajemne zrozumienie, szacunek i udaną komunikację. Będę to podtrzymywać" - napisała.

Austriacka federacja zareagowała na wybryki zawodniczki. "Niedopuszczalne"

Mimo to "zakazana miłość" Gritsch i Stengga niezbyt spodobała się austriackiej federacji. O tej niecodziennej sytuacji na łamach "Kleine Zeitung" wypowiedział się szef związku Alpine Herbert Mandl. - To nie jest akceptowalne. To niesprawiedliwe, jeśli trener drużyny pozostaje w prywatnym związku z podopieczną. Nie ma już zaufania do tego szkoleniowca, ponieważ jego protegowana jest faworyzowana - powiedział prezes, informując o wykluczeniu trenera.

Na szczęście obie strony znalazły nić porozumienia. - Oboje [Stengg i Grtisch - red.] chcą kontynuować własny projekt przez resztę sezonu. Franziska będzie przygotowywała się niezależnie, ale pozostanie austriacką zawodniczką. Będzie nadal przestrzegać wytycznych dotyczących ubioru. Opłacimy jej także dojazd na wyścigi i zakwaterowanie, ale treningi musi sobie zorganizować sama - uzupełnił sekretarz generalny Christian Scherer. Jak widać, związek zakochanej zawodniczki i trenera nie przekreślił ich karier w sporcie.

Więcej o: