Kilka dni temu MKOl oficjalnie ogłosił, że Rosjanie i Białorusini mogą startować na igrzyskach olimpijskich jako neutralni sportowcy pod kilkoma warunkami. Muszą oni między innymi powstrzymać się od jakiejkolwiek działalności związanej z flagą narodową, hymnem, godłem swojego kraju, a także od wspierania wojny w Ukrainie w jakiejkolwiek formie. To oznacza, że już za kilka miesięcy w Paryżu ujrzymy zawodników i zawodniczki z tych dwóch krajów.
Co ciekawe, decyzja światowej federacji wywołała niemałe oburzenie w samej Rosji i na Białorusi. - Jechać czy nie jechać? O to tutaj chodzi. Musimy bardzo dokładnie przyjrzeć się postawionym warunkom. Mimo że flaga i hymn zostały zakazane, to i tak wszyscy będą wiedzieć, że to nasi sportowcy. Dlatego też wcześniej wspierałem naszych ludzi, by jechali na zawody. Teraz musimy jednak przestudiować pozostałe warunki - mówił prezydent Rosji Władimir Putin.
Teraz Irina Winer, prezes i główna trenerka tamtejszej federacji gimnastyki artystycznej zapowiedziała, że reprezentanci jej dyscypliny nie wystartują na najważniejszej imprezie czterolecia. - Będzie wstyd, jeśli tam pojedziemy. Uważam, że będzie to dla Rosji bardzo upokarzające. A rosyjska gimnastyka artystyczna na pewno tam nie pojedzie i nigdy więcej nie wystąpimy bez flagi i hymnu Rosji - powiedziała cytowana przez agencję TASS.
- W Europie dano nam tylko jedną możliwość zakwalifikowania się na igrzyska olimpijskie. Ale po co to wszystko? Bez flagi, bez hymnu, bez kibiców, w specjalnych strojach, do specjalnej muzyki, która zostałaby wybrana do gimnastyki artystycznej - dodała oburzona Winer, która co ciekawe jest żoną pewnego rosyjskiego oliigarchy.
Letnie Igrzyska Olimpijskie w Paryżu rozpoczną się w piątek 26 lipca 2024 roku i potrwają do niedzieli 11 sierpnia