Znamy plany Viaplay w Polsce. Oto kulisy. "Koniec walki"

Kacper Sosnowski
Viaplay, czyli platforma streamingowa, która z pompą weszła na polski rynek praw sportowych, w Polsce i w krajach bałtyckich przynosi straty, a "droga do jej rentowności nie jest realistyczna". To ustalenia z najnowszego raportu spółki. Nie oznacza to jednak końca polskiego Viaplay. Platforma najwcześniej wycofa się z naszego kraju w lecie 2025 r. Na początku grudnia władze spotkały się z polskimi pracownikami, aby uspokoić nastroje i wytłumaczyć niejasności.

Szybkie zniknięcie Viaplay z polskiego rynku - czyli wedle niektórych plotek wraz z końcem 2023 roku - było wizją absurdalną. Choć takie głosy pojawiły się w polskich mediach w wakacje, to trudno było logicznie wytłumaczyć, jak nadawca posiadający mnóstwo atrakcyjnych sportowych praw i zobowiązań, aby je pokazywać - parafrazując jego hasło - miałby nagle zrobić "stream off". Viaplay z rynków, na których pojawił się stosunkowo niedawno, nagle nie zniknie. Ma działać półtora roku, przynajmniej w teorii. W piątek rano wraz z prezentacją raportu finansowego za trzeci kwartał 2023 r. zasygnalizowano też plany interesujące polskich kibiców, a w siedzibie Viaplay doszło do spotkania z pracownikami. 

Zobacz wideo Medialna rewolucja w KSW. Szef ViaPlay apeluje do kibiców: Nie bójcie się tego

Cięcia i oszczędności, ale polski widz tego nie odczuje

W poprzednim lipcowym raporcie władze Viaplay pierwszy raz poinformowały o planie wycofania się z rynku polskiego, brytyjskiego, amerykańskiego, kanadyjskiego i z państw bałtyckich. Firma tłumaczyła to stratami i koniecznością skupienia się na głównym biznesie w krajach nordyckich, skąd pochodzi, a także na rynku niderlandzkim, na którym była bliska rentowności.

Szczegółów operacji wyjścia jednak nie podano. Rozpoczęto za to audyty na wszystkich rynkach, wdrożono też program oszczędnościowy. Przez kolejne miesiące od tej informacji sporo było niepewności co do funkcjonowania Viaplay. Pracownicy i współpracownicy platformy w różnych krajach nie wiedzieli, na czym stoją. Dotyczyło to nie tylko Polski, ale też Litwy, Łotwy czy Estonii.

Platforma zakomunikowała właśnie, że w ostatnich miesiącach globalnie zmniejszyła liczbę pracowników z 1,8 tys. do 1,2, czyli około 30 procent. W Skandynawii było głośno o rozstaniu z kilkoma dłużej pracującymi dziennikarzami, ale w Polsce produkcja i dziennikarska obsługa sportowych wydarzeń szła pełną parą, a na ekranie pojawiały się nawet nowe twarze. 

Według naszych informacji tak ma być dalej. Pracowników polskiego oddziału zaproszono na spotkanie z kadrą zarządzającą Viaplay i przekazano, że system pracy się nie zmienia. Najważniejsze wydarzenia mają być obsługiwane z należytą starannością, ich wyjazdową obsługą, produkcją ciekawych materiałów, a dwa studia, które ma stacja, dalej będą wykorzystywane i pełne gości. W dużej części potwierdzają nam to odpowiedzi na pytania, które skierowaliśmy do biura prasowego nadawcy.

"Serwis streamingowy Viaplay będzie kontynuował swoją działalność w Polsce do lata 2025 roku i funkcjonował tak, jak dotychczas. Polscy użytkownicy będą mogli nadal cieszyć się treściami dostępnymi w ofercie Viaplay, w tym transmisjami rozgrywek sportowych premium, takich jak mecze Premier League, wyścigi F1 czy gale KSW. O wszelkich zmianach lub aktualizacjach, będziemy informować na bieżąco " - przekazało nam Viaplay.

To nie koniec w miarę dobrych informacji w tym trudnym czasie. 

Viaplay w raporcie chwali się także, że przedłużyło kilka umów dotyczących praw sportowych po niższych cenach, czy korzystnych warunkach. To dotyczy Skandynawii i Holandii, gdyż w przypadku polskiego rynku od maja nie było tematu kupowania czy przedłużania istotnych praw. To, co mogli odczuć widzowie czy polskie podmioty współpracujące z Viaplay, to rezygnacja z polskich oryginalnych produkcji filmowych, czy też dzielenie się nimi z konkurencją. 

Do lata 2025? Wyprzedaży praw nie będzie

Zapowiadane wycofywanie się Viaplay z kilku rynków idzie powoli. W 2023 r. dojdzie do tego tylko w Wielkiej Brytanii, jeśli transakcję zatwierdzi regulator. Na Wyspach ogłoszono właśnie, że Viaplay sprzedaje Premier Sports. To marka kanałów telewizyjnych i serwisu streamingowego w Wielkiej Brytanii oraz Irlandii. Viaplay nieco ponad rok temu kupiła tę firmę i przekształciła w Viaplay Sport. Teraz dochodzi do odwrotnej transakcji, a niedawny sprzedający stał się kupcem. Viaplay szuka nabywców na przejęcie biznesu także w innych krajach.

- Działalność na tych rynkach w dalszym ciągu osiąga wyniki poniżej oczekiwań, ale lepsze rok do roku dzięki szeregowi wdrożonych przez nas oszczędności - mówi Jorgen Madsen Lindemann, prezes Viaplay. - Droga do rentowności nie jest jasna ani realistyczna. Do lata 2025 r. opuścimy jednak rynek bałtycki i polski - dodaje.

Kilka istotnych praw polskiego Viaplay kończy się za siedem miesięcy (Liga Europy i Liga Konferencji Europy). Do 2025 r. (do końca sezonu) Viaplay ma prawa do Formuły 1, podobnie według naszych ustaleń rzecz ma się z prawami do KSW, które na wiosnę przedłużyły się właśnie do tego czasu.  

Być może wstępem do wycofania się z biznesu na niektórych europejskich rynkach może być wakacyjna sprzedaż 12 proc. udziałów francuskiemu Canal+ Group. To właściciel platform satelitarnych we Francji czy w Polsce. Viaplay nad Wisłą najchętniej chciałby pójść wzorem Wielkiej Brytanii i doprowadzić do całościowego sprzedania komuś biznesu.  

Jak usłyszeliśmy, to dlatego w najbliższym czasie Viaplay nie będzie odsprzedawało i pozbywało się za niższe kwoty zakupionych praw i lekką ręką sublicencjonowało ekskluzywnych towarów, by nie obniżać wartości możliwej transakcji. Wyprzedaży praw ma nie być. Nowych praw też rzecz jasna nie.

Koniec walki o prawa

W zapomnienie pójdą przetargi z mocnymi licytacjami, w których skandynawska platforma płaciła za nie wysokie, czasem nieracjonalne kwoty. Widać już to po części w samej Skandynawii. Kilka dni temu upłynął termin składania ofert na Ligę Mistrzów na sezony 2024-27. Według nieoficjalnych informacji kwoty zaproponowane przez nadawców były mocno rozczarowujące. Szefowie Viaplay już od pewnego czasu wysłali sygnały, że nie będą zainteresowani przetargiem po oczekiwanych kwotach na terytorium Szwecji. Wszystko wskazuje na to, że mocnej licytacji nie było. W najnowszym finansowym raporcie Viaplay jedna z wyłuszczonych strategii oszczędzania brzmi "przedłużanie umów na prawa po niższych kosztach".

Podkreślmy: polska działalność Viaplay jakoś istotnie się nie zmieni. Platforma przedłużała obowiązujące umowy z podmiotami, które ją obsługiwały i świadczyły dla niej różne usługi, od produkcji przez marketing czy komunikację. Z pewnym marginesem można podchodzić też do założeń o wyjściu z Polski latem (prawdopodobnie chodzi o czerwiec) 2025 r. W biznesie czasem trudno wszystko zaplanować co do dnia czy miesiąca, a najwięcej zależy od chęci i determinacji kupca. 

Najlepszym przykładem jest sam zaprezentowany ostatecznie 1 grudnia raport finansowy. Publikację dokumentu przekładano najpierw z 24 października na 29 listopada, a w ostatniej chwili na 30 listopada, po zamknięciu giełdy w Sztokholmie, na której Viaplay jest notowany. Ostatni wakacyjny raport wiązał się w dużym spadkiem cen akcji platformy. Teraz po informacji, że nadawca ma 700 mln koron (267 mln złotych) kwartalnej straty netto i chce pozyskać 4 mld koron (1,5 mld zł) z emisji nowych akcji, notowania Viaplay znów poszły mocno w dół. 

Więcej o:
Copyright © Agora SA