Tyle zarobią ministrowie rządu dwutygodniowego. Farsa!

Patrząc na obecną sytuację w Sejmie, trudno sobie wyobrazić, żeby premier uzyskał wotum zaufania. Oznacza to, że najpewniej tylko przez dwa tygodnie utrzyma się nowy rząd Mateusza Morawieckiego. Mimo to ministrowie mogą liczyć na niemałe pensje i odprawy. W tym gronie jest także ministra sportu Danuta Dmowska-Andrzejuk.

W poniedziałek poznaliśmy nowy skład rządu pod przewodnictwem premiera Mateusza Morawieckiego. Zaszły w nim duże zmiany w porównaniu do poprzedniego. I tak w rządzie, który bywa nazywany zarówno eksperckim, jak i tymczasowym, na czele ministerstwa sportu stanęła Danuta Dmowska-Andrzejuk, zastępując tym samym Kamila Bortniczuka. Była szpadzistka startowała w tegorocznych wyborach do Sejmu, ale nie przebiła się okręgu warszawskim, nie uzyskując tym samym mandatu.

Zobacz wideo

Danuta Dmowska-Andrzejuk kierowała już ministerstwem sportu w drugim rządzie Morawieckiego od grudnia 2019 do października 2020 roku. Wtedy ministerstwo sportu połączono z ministerstwem kultury i obowiązki związane ze sportem przejął Piotr Gliński. Rok później resort objął Bortniczuk. 

Ministra sportu może liczyć na niemałe pieniądze za dwa tygodnie w rządzie 

Patrząc na obecną sytuację w parlamencie, trudno sobie wyobrazić, żeby Dmowska-Andrzejuk pozostała na stanowisku dłużej niż dwa tygodnie. Wszystko z powodu braku większości w Sejmie przez PiS, co sprawi, że rząd nie uzyska najpewniej wotum zaufania. Jednak mimo tego nowopowołani ministrowie zarobią za dwa tygodnie pracy i jeszcze otrzymają niemałe odprawy.

Jak to wygląda w przypadku ministry sportu? RMF FM poinformował, że podstawowa pensja to blisko 18 tysięcy brutto. W razie ewentualnego nieuzyskania wotum zaufania przysługuje także miesięczna odprawa w takiej wysokości, co daje już 36 tysięcy złotych brutto. Chociaż nie brakuje głosów, żeby w takiej sytuacji zrzec się dodatkowych pieniędzy, to nie wiadomo, ilu nowych ministrów zdecyduje się na taki krok.

A kiedy rozstrzygnie się przyszłość obecnego rządu? Wszystko sprawuje, że Mateusz Morawiecki maksymalnie wykorzysta dany mu czas i exposé wygłosi dopiero 11 grudnia. Wtedy też Sejm najpewniej zagłosuje za udzielenie, bądź nie, wotum zaufania. 

Więcej o:
Copyright © Agora SA